20 tekstów, które usłyszy kobieta, która nie chce mieć dzieci

Nie chcesz dzieci, za to większość społeczeństwa wie lepiej, że chcesz. Dzieci to dla nich jakiś nieodgadniony wyznacznik sukcesu i szczęścia w życiu. Jeśli nie chcesz dzieci, masz przerąbane. I to dosłownie. Oto lista najczęstszych komentarzy o bezdzietności.

Nie masz dzieci, to się nie wypowiadaj!

Najbardziej agresywne na początek. Nie posiadłaś tajemnej wiedzy, dostępnej tylko dla matek. Widzisz, że dziecko ma guza na czole, proponujesz matce, by przyłożyła do niego lód, a ona zamiast wziąć ten nieszczęsny lód atakuje Cię krótkim i treściwym: Nie masz dzieci, to się nie wypowiadaj. Aha. Dziecko płacze dalej, a matka się dziwi, czemu nie chce przestać – nic do nie zrobiła Tobie na przekór.

Ostatnio w internetach to krótkie hasło stosowane jest do wszystkiego – powiesz, że kobiecie ładniej w zielonej kiecce, niż w czerwonej, a w odpowiedzi usłyszysz właśnie to nieśmiertelne hasło.

Zapytam tak… masz dziecko?

Pyta Cię kobieta o opinię na temat celebrowania Święta Niepodległości, wyrażasz je dokładnie, wykładając wszystkie swoje poglądy. Ona słucha uważnie, robi dramatyczną pauzę i… słyszysz ten tekst. Co to wnosi do dyskusji? Nic. Co mają dzieci do Święta Niepodległości? Nic. Czy mam jakieś braki w historii w związku z tym świętem? Być może, ale nic o dzieciach w jej pytaniu nie było.

Drugi przykład: Widzisz bawiące się u sąsiadów dzieci. Prosisz sąsiada, żeby bawiły się 5 metrów dalej, bo chcesz podlać trawę a wiatr sprawi, że dzieci się pomoczą i mogą pochorować. Prosisz z troski o te dzieci. Sąsiad podchodzi do ogrodzenia i z uczuciem wyższości wypala „Zapytam tak… masz dzieci? Nie wiesz, że powinny się bawić tam, gdzie chcą?”. Po raz kolejny – Aha.

Co Ty możesz wiedzieć o życiu jak nie masz dzieci?

No właśnie, co ja mogę wiedzieć? Może trochę więcej, niż Ty, bo moje życie nie ogranicza się tylko do dzieci? A co Ty wiesz o życiu osoby bezdzietnej, skoro masz dzieci? Wiesz jak fajnie się wraca z gór bez marudzących dzieci? Wiesz jak miło spędza się czas na opalaniu na plaży, gdy nie musisz się martwić, że dziecko może się utopić? Wiesz jaki to wspaniały spokój psychiczny, gdy nie musisz się martwić o dzieci, tylko możesz się skupić na swoich potrzebach? Nie wiesz. Podobnie jak ja nie wiem, jak to jest jechać z dzieckiem do szpitala o północy i następnego dnia umierać ze zmęczenia. Szanujmy się. Posiadanie dzieci nie jest żadnym wyznacznikiem wiedzy o życiu, bo ta wiedza jest wielowymiarowa i zależy od perspektywy z jakiej się patrzy.

Jak będziesz mieć swoje dziecko, to zrozumiesz!

Jeśli będę. Na chwilę obecną nie planuję. Jeśli jednak czysto hipotetycznie miałabym mieć dziecko w przyszłości, to i tak nie będę pamiętać tej rozmowy – więc to hasło jest bez wartości. No a tak poza tym, co zmieni posiadanie dziecka w moim życiu? Jeśli ktoś mi zarzuca, że nie przejmuję się tym, że X wrócił 5 minut później do domu, niż miał wrócić – patrzę na tę osobę z politowaniem. Jeśli ktoś mi mówi, że tak samo będę  się przejmować tym faktem jak będę miała własne dziecko – uśmiecham się w duchu. Albo wychowuje się dziecko tak, by się nie spóźniało, albo mu się na to przyzwala.

Jeszcze Ci się odmieni…

Moje ulubione – zabawa w jasnowidza. Nie jestem pewna wielu rzeczy w życiu, ale tego, że nie chcę być matką jestem pewna w 100%. Ktoś wie lepiej, że mi się odmieni – Nostradamus może czuć się zagrożony (albo przewraca się w grobie).

Cudzych dzieci możesz nie lubić, ale swoje pokochasz

Ponownie zabawa w jasnowidza (Nostradamusie, wróć i powiedz im, że się mylą!). Posiadanie dzieci nie jest gwarancją, ze się je pokocha. Kobiety coraz śmielej mówią, że nie miały instynktu macierzyńskiego po urodzeniu dziecka lub nadal nie mają go wcale. Mogą być przy tym dobrymi matkami – zapewniać dziecku wszystko, czego potrzebuje i dawać poczucie bezpieczeństwa i miłości. Ale co z ich wymuszanymi uczuciami? Co w przypadku ciąż z gwałtów? Takie historie pokazują, że można nie kochać dzieci nawet, gdy są swoje.

Póki nie macie dzieci nie jesteście prawdziwym małżeństwem

No nie wiem, według tego, czego mnie uczono prawdziwe małżeństwo ma miejsce wtedy, gdy przypieczętuje się je przed Bogiem w obecności księdza i świadków. Tak moje wyglądało, więc nie wiem, dlaczego nie jesteśmy prawdziwym małżeństwem. Przecież nie można iść do ołtarza z brzuchem, bo to nie po Bożemu. Więc jak?

Ja w Twoim wieku miałam już dwójkę…

Ale nie jestem Tobą i nigdy nie będę. Kiedyś były inne realia, ludzie pobierali się i rozmnażali szybko, a przede wszystkim było to społecznie wysoce wymagane (straty wojenne). Teraz wojny nie ma, kobiety mają więcej wolności i mogą decydować, czy chcą zostać matkami, czy poświęcić się czemu innemu. I ja z tej wolności korzystam.

Niech Ci Bóg w dzieciach wynagrodzi

O nie, nie, nie… Nie chcę takiej nagrody – chyba, że ktoś mówi to złośliwie i życzy mi jak najgorzej. Dobrze, że ten tekst powoli umiera. Nie chcę żadnego wynagradzania w dzieciach, wystarczy mi po prostu szczęśliwe życie, jeśli już. Naprawdę.

Gdyby Twoi rodzice tak myśleli, to by Cię na świecie nie było

Nie byłoby mnie, fakt, ale to była decyzja moich rodziców, nie moja. Jestem im bardzo wdzięczna za to, że pojawiłam się na świecie, ale to była wyłącznie ich decyzja. Tak samo jak moją decyzją jest nie mieć dzieci. Uszanuj to, proszę i nie mieszaj w to moich rodziców. Oni podejmowali swój wybór świadomie i ze wszystkimi konsekwencjami, tak, jak ja to robię teraz.

Twoi rodzice na pewno chcieliby zostać dziadkami…

Prosiłam, byś nie mieszał w to moich rodziców, ale dobra… No chcieliby może być dziadkami, nie przeczę. Dziadkowie pomagają przy dziecku, nie są jego prawnymi opiekunami i nie do nich należy cały ciężar związany z wychowaniem dziecka oraz zapewnienia mu odpowiednich warunków bytowych. Ja tego ciężaru na swoje barki brać nie chcę, bo uważam, że nie nadaję się do macierzyństwa. Dzieci to dla mnie bagaż na całe życie – dla niektórych jest to mała torebka, która w niczym nie przeszkadza, dla innego wielka, ciężka waliza, którą ciągnie za sobą. Nie można oceniać wszystkich decyzji o bezdzietności jedną miarą. Moi rodzice już swoje dzieci odchowali i nie będą tego powtarzać po raz drugi – dlatego, że to nie ich rola i to nie oni poświęcą po raz drugi całe swoje życie na rodzicielstwo.

Byłabyś dobrą matką

No i znowu jasnowidzenie (A już Nostradamus wybierał się ponownie na drugi świat…). Nie znasz mnie. Nie wiesz, co siedzi mi w głowie. Nie masz pojęcia, czy byłabym dobrą matką, bo nią… nie jestem? Takie osądy można wydawać dopiero po fakcie, nigdy przed. Zachęcanie w ten sposób do macierzyństwa jest złe. Nie ma czegoś takiego jak dobra matka – ideał nie istnieje. To, że umiem cudzemu dziecku dać jeść nie znaczy, że poradzę sobie z okresem buntu mojego własnego dziecka. To, że myślisz, że jestem spokojna i opanowana nie świadczy o tym, że w przypływie gniewu nie uderzę dziecka, które wyje. A patologiczne rodziny? Tym kobietom też mówiono, że będą dobrymi matkami, a ich dzieci chodzą brudne i zaniedbane. bo ich matki uznały, że wolą alkohol. Nigdy nie poznasz drugiego człowieka w 100%, więc nie wydawaj nieodpowiedzialnych osądów.

Będziesz szczęśliwa dopiero jak urodzisz dziecko

Ponownie nieokreślona przez los przyszłość (Nostradamus myśli, jak się wydostać z grobu). I po raz kolejny ktoś wie lepiej, jak wygląda szczęście. I że są w nim dzieci i to one je definiują. Ludzie! Definicja szczęścia dla każdego jest inna. Ktoś jest szczęśliwy, bo weźmie ślub, ktoś inny dlatego, że ma 5 kotów, a jeszcze inny dlatego, że jest bogaty i jeździ po świecie. Uszanujcie wybory innych ludzi. DLA WAS może to jest największe szczęście, ale dla pani Helenki spod piątki może niekoniecznie? W momencie porodu nie wybuchają fajerwerki, nie spada konfetti, a jednorożce nie purkają tęczą. Poród kończy się wyciągnięciem dziecka i tyle. Jedyne szczęście, jakie odczuwa kobieta po porodzie jest takie, że dziecko jest już na świecie, jest zdrowe, a skurcze się skończyły, nie ma tam głębszej definicji szczęścia.

Na starość będziesz żałowała, że nie masz dziecka

Na pewno (Nostradamus wali w wieko od trumny). Będę też żałowała, że nie poleciałam na Bali, nie chodziłam po ruinach Machu Picchu, nie zjechałam z najwyższej zjeżdżalni na świecie i nie pogłaskałam pandy wielkiej. I to, i to daje niezapomniane wspomnienia. Ktoś powie – przecież zawsze można wziąć dzieci ze sobą. Można, ale nie wyobrażam sobie targania małego dziecka w Himalaje albo do amazońskiej puszczy. Zdecydowanie bardziej będę żałowała, że nie wykorzystałam niektórych szans w życiu (tak, jak w tej chwili żałuję, że od początku nie kształciłam się w kierunku fotograficznym), niż tego, że nie mam dzieci.

Kto Ci poda szklankę wody na starość?

Nieśmiertelny tekst i klasyk gatunku (Nostradamus się wkurzył i od dziś będzie nawiedzał wszystkich fałszywych jasnowidzów). Na pewno nie dziecko. Dziecko w tym czasie będzie się spełniało zawodowo i być może wychowywało swoje dzieci. Nie będzie miało czasu dla starych rodziców. Dziecka nie rodzi się po to, by podawało na starość szklankę wody.

Będziesz stara to kto się Tobą zajmie?

Jak wyżej. Dziecka nie robi się po to, by było zabezpieczeniem na starość. Dziecko powinno się robić dlatego, że chce się dać nowe życie. Poza tym jeśli pojawi się konflikt i dziecko zostawi rodziców – kto się nimi zajmie? Samo posiadanie dziecka nie jest gwarancją niczego.

Zegar tyka…

Tobie też. Jak Ci to tak bardzo przeszkadza, to zrób sobie kolejne dziecko, ale od mojego zegarka się odczep. On tyka tak, jak powinien. To jest takie Stara już jesteś, zrób coś z tym póki nie będzie za późno. Najlepiej dziecko. A odmłodnieję jak dziecko urodzę? Wskazówki zegara się cofną? Nie. Więc nie rozumiem tego argumentu.

Nie możesz być taką egoistką

A Ty możesz być? Narzucanie komuś, że powinien mieć dziecko jest tak samo egoistyczne, jak decyzja o jego nieposiadaniu. Ludzie to egoiści, przyzwyczaj się. Każdy dba tylko o siebie i swoje interesy. Moim interesem jest nie mieć dzieci. Ty jak chcesz dzieci, nie bądź egoistką i też zrób sobie jedno.

Ty zmęczona? Ciekawe po czym? Będziesz miała dziecko to zrozumiesz, czym jest  zmęczenie

Nie i nie chcę zrozumieć. Osoba pracująca jest tak samo zmęczona jak rodzic opiekujący się dzieckiem. Zaraz dzietni się oburzą, ale taka jest prawda.

Bezdzietni pracują, sprzątają, robią zakupy. Często robią nadgodziny, żeby zarobić więcej, bo koszty utrzymania mieszkania i życia są wysokie. Dzietni nie muszą się o to martwić, bo dostają dużo dodatków od państwa.

Matki nie mogą robić nadgodzin, za to mogą wyjść wcześniej z pracy. Kobiety w ciąży przed pójściem na zwolnienie mają pracę lżejszą niż pozostali, a po nim mogą leżeć i pachnieć, od czasu do czasu posprzątają, pójdą na badania, zakupy… Takie uroki ciąży.

Matki zawsze dostaną urlop kiedy tego potrzebują, bo mają dzieci, a bezdzietnym przypadają najgorsze terminy urlopu, bo przecież matki chcą jechać z dziećmi nad morze przed rozpoczęciem roku szkolnego, a prorodzinny pracodawca spełnia ich życzenie. Bezdzietni ze swoim zmęczeniem mogą poczekać.

Matkom pomagają rodzice i teściowie – ktoś ugotuje obiad, ktoś ogarnie kuchnię, ktoś dopilnuje dziecka. Bezdzietnym nikt nie pomaga, bo wszyscy zakładają, że nie są zmęczeni – bo nie mają dzieci. A – uwierzcie lub nie- ale bezdzietni też piją zimną kawę.

Każda kobieta jest stworzona do bycia matką

Biologicznie zaprojektowana – tak. Ale na pewno nie stworzona. Gdyby tak było, nie słyszałbyś o wyrodnych matkach, o płodach w beczkach, o oknach życia. Nawet o Karynie i Sebie byś nie usłyszał. Świat byłby idealny. Nie każda kobieta godzi się z rolą matki. Nie każda ma biologiczne predyspozycje do zostania matką. Nie każda wreszcie – tego chce. Inną matką będzie kobieta, która od zawsze lubiła dzieci i pracuje w przedszkolu, a inną taka, która nauczyła się przemocą rozwiązywać swoje problemy. Inaczej wychowa dziecko kobieta, która tej ciąży pragnęła, a inaczej ta, która dziecka nie chciała. Każda kobieta jest inna, a Ty nie wiesz, z którą w tej chwili rozmawiasz. Nie wiesz, jakie wzorce przekaże dzieciom i jaką będzie matką.

Te teksty poza irytowaniem bezdzietnych niczego nie wnoszą do ich życia. Osiągają skutek wręcz odwrotny do zamierzonego, bo bezdzietnym tym bardziej nie w głowie zostanie rodzicami. Nikt nie lubi, gdy ktoś zagląda mu pod kołdrę, a im częściej to robi, tym bardziej rośnie poczucie buntu. Nie wtrącajmy się w cudze decyzje, skoro one i tak nas nie dotyczą.

 

 

Foto: Javier Allegue Barros

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.