Aloesowy krem do twarzy Equlibra – niewypał miesiąca

Aloesowy krem do twarzy Equlibra miał zastąpić dotychczas używany Hydraphase Intense Legere z La Roche-Posay, który zaczął płatać mi figle. Miało być tak pięknie, a wyszło… jak zwykle. Co się stało? Czytaj dalej…

Na wstępie muszę zaznaczyć, że opakowanie kremu nie przetrwało konfrontacji z moją siłą. Krem przeżył. Zakrętka niestety nie. Dlatego nie ma zdjęcia :(

Skład:

Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua (Water), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glyceryl Stearate SE, Coco-Caprylate, Cetearyl Alcohol, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Xanthan Gum, Sodium Stearoyl Glutamate, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Sodium Dehydroacetate, Methyldihydrojasmonate, Tetrasodium Glutamate Diacetate.

Skład byłby w porządku, gdyby nie… aluminium. Zawartość aluminium moim zdaniem dyskwalifikuje ten produkt. Aluminium kumuluje się w organizmie i ma właściwości kancerogenne, ponadto może działać drażniąco i wysuszająco.

Podobnie jak w przypadku żelu micelarnego mamy fenoksyetanol i benzoesan sodu, jednak i tutaj jest ich niewiele.

Działanie

Działanie na mojej skórze było… zerowe. Ten krem nic nie robił – ani nie powodował powstawania wyprysków, ani nie nawilżał. Dodatkowo po każdej aplikacji moja skóra była nieprzyjemnie ściągnięta (posiadaczki suchej cery wiedzą o co chodzi, szczególnie jak umyją twarz wodą z mydłem – to dokładnie TAKIE uczucie).

Pojemność

Wydaje się bardzo duża – 75ml to sporo jak na krem, szczególnie taki za 17,49zł. Większość kremów do twarzy ma ok. 50ml, a tu producent daje aż tyle… Teoretycznie to dobrze. A praktycznie? Przeczytaj poniżej o wydajności.

Wydajność

Kremu trzeba nałożyć naprawdę sporo. Jest na tyle gęsty, że rozprowadzanie go po twarzy równomierną warstwą stanowi problem. Teraz już wiesz, dlaczego opakowanie ma tak dużą pojemność.

Minusy

Korek… Ciężko się do tego nie przyczepić, gdy po czwartym (a może piątym?) użyciu kosmetyku nie wytrzymał i… gwint się ułamał, zostając na szyjce tubki. Nie należę do silnych kobiet, siły w rękach mam tyle, że wszystko mi z nich leci, a o podciągnięciu się na drążku mogę tylko pomarzyć, ale to…? Koniec z końców kremu było na tyle dużo, że żal było go wyrzucić, a pozostawienie go w opakowaniu skutkowałoby zaschnięciem kosmetyku (tubka ma spory otwór). Pozostało mi tylko przełożenie go do pustego pojemnika po innym kremie. Jak przełożyć 75ml do słoiczka 50ml? Próby były zabawne, ale się udało – Nadwyżkę po prostu rozsmarowałam na ciele.

Aloesowy krem do twarzy Equlibra – podsumowanie

Naprawdę chciałabym napisać o tym kremie coś dobrego, ale poza pojemnością nie widzę u niego żadnych plusów. Aluminium w składzie sprawia, że boję się go zużyć do końca, a wyrzucić go szkoda. Przygoda z korkiem przepełniła czarę goryczy już i tak pełną przez to nieprzyjemne uczucie ściągnięcia przy każdym stosowaniu kremu. Jestem na NIE.

 

 

Foto: casellesingold