Arachnofobia – Co Ci zrobi taki mały pajączek?

Arachnofobia…Mówi się o niej rzadko lub się ją bagatelizuje. Ludzie pobłażliwie patrzą na Ciebie i pytają – Co Ci zrobi taki mały pajączek? Bardziej elokwentni dowalą jeszcze wykład na temat roli pająków w przyrodzie oraz ich miejsca w ekosystemie. Tylko inna osoba dotknięta arachnofobią zrozumie Twój lęk i będzie wiedziała, co czujesz naprawdę.

Niestety oko w oko z pająkiem ta sama osoba nie będzie mogła Ci pomóc

Możecie ciągnąć słomki i pechowiec, który wyciągnie krótszą będzie musiał pozbyć się nieproszonego gościa. Możecie razem poszukać pomocy u innych, jak to robicie za każdym razem, gdy stykacie się z problemem i arachnofobia Was paraliżuje. Ostatnia deska ratunku to terapia, ale najpierw trzeba mieć jaja żeby się na nią zgłosić – a to już nie lada wyczyn, bo trzeba przezwyciężyć uprzedzenia przed wizytą u specjalisty.

Pająki są wszędzie

Nawet w mieście, gdzie przecież najmniej się ich człowiek spodziewa. Idziesz do sypialni – w oknie pająk. Udajesz się do łazienki – on już czeka na Ciebie w rogu pod sufitem. O garażu, piwnicy i strychu nawet już nie wspominam – statystycznie są to najbardziej uczęszczane miejsca przez te pajęczaki. Jeśli chcesz się oswajać z tymi stworami, to tam możesz zacząć.

Jeśli jesteś hardkorem – jedź do Australii :D

Tam arachnofobia dość szybko przemija. O tym kontynencie krążą już legendy. Prawdopodobnie po pierwszym miesiącu ośmielisz się wyjść z sypialni, w której zabarykadujesz się jak tylko przyjedziesz do tego pięknego kraju. Odklejając taśmy klejące od wszelkich możliwych szczelin odkryjesz, że masz pod drzwiami malutką kolonię huntsmanów. Znowu zabarykadujesz się na kolejny miesiąc w pokoju, ale nikt nie będzie Ci dostarczał jedzenia w nieskończoność – w końcu oszczędności się skończą i trzeba będzie wyjść do ludzi. A tam, na dworze, wiszące jak ozdoby golden orby i inne cuda. Żyć, nie umierać!

No dobra, z tym umieraniem przesadziłam. Ale pewnie po pół roku spędzonym w Australii własnoręcznie będziesz pozbywać się nieproszonych lokatorów i zapomnisz o lęku. Jak wspomniałam jednak jest to tylko opcja dla odważnych hardkorowców. Zadaj sobie pytanie, czy do nich należysz zanim kupisz bilet do Australii ;)

Jeśli jesteś mniej odważną osobą zostaje Ci  oswojenie lęku małymi kroczkami

Możesz to zrobić poprzez terapię behawioralną, poznawanie swojego małego wroga oraz bezpośredni kontakt z nim. Pociesz się, że nie mieszkasz w Australii i nie spotykasz na swojej drodze czarnych wdów. Pociesz się, że nie mieszkasz w USA, gdzie występują ptaszniki. I pociesz się jeszcze bardziej myślą, że u naszych sąsiadów, na zielonej Ukrainie, także są ptaszniki. Serio.

Jedyne, co grozi Ci w Polsce to gryziel, ale jest on na tyle rzadki, że nie musisz się o niego martwić. Szansa, że go spotkasz jest jak wygrana w totka – może się zdarzyć, ale nie znasz nikogo, komu się to przydarzyło. Gryziele wyglądają jak ptaszniki, jednak są o wiele mniejsze – samce mają niecały 1cm, samice maksymalnie osiągają 2cm. Żyją w norkach, głównie w lasach, a pewnie i tak jako arachnofobik rzadko tam uczęszczasz, bo lasy są pełne krzyżaków i można się na nie nieprzyjemnie naciąć podczas grzybobrania.

Znacznie przyjemniejszym pajączkiem jest skakun – malutki, prawie niezauważalny i bardzo płochliwy. Niektóre gatunki potrafią być naprawdę urocze, z resztą zobacz filmik. Już lepiej, prawda? A Ty jak radzisz sobie z arachnofobią?

 

 

Foto: Mindz

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.