Bezdzietni – Kto zabrał im prawo do szczęścia?

Bezdzietni od zawsze żyli na uboczu. Wytykano ich palcami, obgadywano, stanowili dla ludzi ciekawostkę, wręcz atrakcję. W ostatnich latach zaczęło się to zmieniać, jednak czy bezdzietni zasługują na normalne życie?

Gorzka prawda jest taka, że bezdzietni z wyboru nigdy prawa do szczęścia nie mieli

Społeczeństwo zawsze piętnowało ich wybory, bo wyłamywali się z powszechnie funkcjonującego modelu. W tym modelu rola kobiety sprowadzała się do rodzenia dzieci i opieki nad domem, a mężczyzny do zapewnienia rodzinie bytu. Bezdzietni z przymusu również lekko nie mieli – na każdym kroku byli bombardowani pytaniami kiedy w końcu zostaną rodzicami oraz hasłami, że zegar tyka… Musieli obserwować inne rodziny z dziećmi i patrzeć na szczęście, którego sami nigdy nie zaznają.

Czy coś się zmieniło?

Na pewno jedno pozostaje niezmienne:

Nikt nie pyta Cię DLACZEGO nie masz dzieci, za to każdego interesuje KIEDY będziesz je miała.

Jeśli nie chcesz / nie możesz mieć dzieci jesteś wykluczana z jakiejś części życia społecznego wręcz z automatu. Nikt nie bierze Cię na poważnie, bo skoro nie masz dzieci, to nic nie wiesz o przemęczeniu. Nie możesz opiniować niektórych faktów, bo nie masz dzieci, to się nie wypowiadaj. Przyznaj, finansowo też Ci jest lepiej, bo przecież macie z mężem dwie wypłaty na dwie osoby, a nie jedną wypłatę i nędzne grosze z 500+ na cztery osoby?

Czego odmawia się bezdzietnym?

Bezdzietni nie mają prawa do szczęścia, spokojnego życia, chorowania, wycieczek, kupowania jedzenia lepszej jakości, zniżek na bilety, stabilności zatrudnienia, bo w każdej chwili szef może ich zwolnić. Nawet do spokojnej starości prawa nie mają, bo przecież wszyscy dookoła się martwią, że nikt im szklanki wody na starość nie poda. Odmawia im się wszystkiego tylko dlatego, że nie są nastawieni na reprodukcję, bo mają w życiu inne priorytety. Poza tym dzietni są bardziej potrzebujący. Jakieś przykłady?

Jakimi przywilejami cieszą się dzietni?

Ironizuję, ale – cierpiąca Matka Polka z dwójką dzieci zawsze ma gorzej i wszystko jej się należy. Jest nieszczęśliwa, pomimo pierwszeństwa w ciąży do kas w marketach, stabilnego miejsca pracy, bo przecież ciężarnej zwolnić nie wolno, specjalnych miejsc parkingowych dla rodzin z dziećmi, zasiłku wychowawczego, zasiłku rodzinnego, licznych dodatków do zasiłku, kosiniakowego, becikowego, 500+, karty dużej rodziny, ulgi podatkowej, 300+ na ucznia, a nawet dofinansowania do opiekunki dla dziecka. Jak się to ma do sytuacji finansowej osoby bezdzietnej, która na żadne dodatki finansowe liczyć nie może? Odpowiedz sobie sama.

Czasami, rozmawiając z matkami, mam wrażenie, że celowo chcą, by bezdzietni mieli gorzej i byli tak samo nieszczęśliwi jak one. Z jednej strony zachwalają macierzyństwo i namawiają mnie na posiadanie dziecka. Z drugiej narzekają, że są nieszczęśliwe, bo pieniędzy nie mają, chodzą przemęczone, są grube, pracy znaleźć nie mogą, siedzą tylko w domu i nie mogą nigdzie wyjść. Wszystko wieńczą zwrotem: ale zobaczysz, macierzyństwo to najpiękniejsze, co może się przydarzyć kobiecie, popracujcie nad tym z mężem koniecznie! – podsumowują swoje wywody z wypiekami na twarzy. Ale mniejsza o to.

W toku tych rozważań o bezdzietności zapominamy jeszcze o jednym:

Każda kobieta ma swoje powody, ale może nie chcieć o nich mówić publicznie.

I nawet, jeśli Ci się nie podoba fakt, że koleżanka nie ma dzieci, nie powinnaś jej o to męczyć. Nawet wtedy, gdy jesteś szczęśliwą matką i nie potrafisz wyobrazić sobie, że ktoś może czuć obrzydzenie na widok małych dziecięcych stópek. Zanim coś powiesz,  zastanów się – może ona bardzo by chciała mieć dzieci, ale nie może? Może in vitro zawiodło i nie ma już żadnych szans na zostanie matką, a Ty jej wyskakujesz, że czas ucieka, bo zegar tyka… Jak sama poczułabyś się, gdyby ktoś Ci wyjechał z takim tekstem, a Ty, pomimo wieloletnich starań, nie mogłabyś mieć swoich ukochanych dzieci?

A może wręcz odwrotnie?

Koleżanka czuje obrzydzenie do dzieci, a Ty jej wpychasz na ręce swojego niemowlaka, który się ślini niemiłosiernie. Jako matka nie zwracasz na takie szczegóły uwagi, ale koleżankę może to jeszcze bardziej zniechęcić do dzieci. Czy zauważasz grymas na jej twarzy? Nie widzisz u niej zakłopotania, po zapytaniu jej o to, do kogo dziecko jest podobne? Przecież wyjąkuje no chyba do ciebie, na pewno do ciebie, wykapana mama. Czy widzisz, że ona nie wie jak wybrnąć z sytuacji? Dla niej każde dziecko wygląda tak samo i jest równie brzydkie jak inne dzieci. Taka jest brutalna prawda…

Zmierzam do tego, że ludzie nie mają wyobraźni

Uważają, że wszystko im wolno, bo są starsi / mają dzieci / są mądrzejsi / więcej w życiu widzieli. A może właśnie widzieli za mało, by zrozumieć, jak czują się inni? Może nie mają pojęcia o empatii? Może po prostu lubią szydzić z innych, którzy w ich mniemaniu ponieśli porażkę w życiu?

Powody bezdzietności mogą być różne, ale jest to sprawa prywatna każdej pary i nikt nie powinien kwestionować takiej decyzji. Nie powinno się dopytywać o powody, bo większość bezdzietnych i tak nie poda Ci prawdziwego. Będą zakłopotani tym, że po raz kolejny muszą się tłumaczyć ze swojej decyzji.

Poza tym, kurczę, czysto hipotetycznie

Gdybyś miała problemy z płodnością to chętnie byś o nich rozmawiała publicznie? Miło byłoby Ci się tłumaczyć, że coś Ci w organizmie nawala i dlatego nie możesz zostać matką? Albo jeszcze gorzej – tłumaczyć, że Twój partner ma plemniki do niczego, godząc w jego ego i wprawiając go w zakłopotanie?

A może (tak już całkowicie po całości, ale też się zdarza)… Koleżanka kilka tygodni temu poroniła. Ty, nieświadoma tego faktu,  wyskakujesz, że jej dziecko byłoby urocze. Zachęcasz ją, by zdecydowała się zajść w ciążę. Jak ona ma się poczuć w takiej sytuacji? Myślę, że warto czasem pomyśleć, zanim palnie się coś głupiego.

Cieszy mnie fakt, że coraz głośniej mówi się o tym problemie. Kawal dobrej roboty odwala Edyta, autorka bloga Bezdzietnik, na którym pokazuje, że życie bez dzieci to wybór każdej kobiety, a także, że to życie nie jest gorsze od życia osób, które założyły rodzinę.

Dajmy bezdzietnym prawo do decydowania o sobie oraz społeczne przyzwolenie na życie według własnych poglądów. Nie piętnujmy ich tylko dlatego, że ich przekonania oraz decyzje są inne niż nasze, lub też inne, niż panujące powszechnie. Skoro tak bardzo jesteśmy za równouprawnieniem kobiet, nie możemy być hipokrytami. Nie powinniśmy odbierać im prawa do decydowania o tym, czy chcą zostać matkami, nie sądzisz?

Foto: Alexas_Fotos

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.