Black Friday – Co warto kupić?

I oto nadszedł – długo zapowiadany Black Friday, który na zawsze odmieni Twoje życie. Co warto kupić i jak nie zwariować? Czy w ogóle coś się opłaca? Dziś będzie o tym, co polecam. I zaskoczę Cię – nie zajrzymy do żadnej drogerii.

Dziś na celowniku uroda i pielęgnacja. Zajmiemy się drobnym AGD, które znacząco ułatwi Ci życie. Przedstawię Ci moje typy urządzeń, które powinny znaleźć się u Ciebie w łazience.

Depilator tradycyjny

Jeśli czytałaś o moich zmaganiach z depilacją, wiesz już, że w większości przypadków z depilacją laserową nie opłaca się eksperymentować. Wiesz także, że depilacja woskiem to żmudny i okupiony papraniem proceder. Dlaczego więc nie spróbować depilatora? Na rynku jest tyle modeli, że z pewnością znajdziesz coś dla siebie. Obecne depilatory całkiem nieźle zmniejszają dyskomfort i ból powstałe w trakcie depilacji.

Dlaczego nie napisałam o depilatorach pokroju Philips Lumea? Powodów jest kilka. Pierwszym jest cena – chcę, abyś z głową podeszła do tematu i nie rzucała się na coś, o czym tylko słyszałaś, że jest dobre. U Ciebie może być inaczej i wywalisz pół wypłaty na gadżet, który będzie leżał w kącie. Po drugie – czas czekania na efekty. Czasem potrzebujesz pozbyć się włosków doraźnie, bo coś Ci wypadło i musisz wyjść z domu. Depilator tradycyjny jest tu bezkonkurencyjny. Trzeci powód to malutkie rozmiary – zmieści się wszędzie i nie zajmuje dużo miejsca. Łatwiej go zabierzesz na dłuższy wyjazd. Ostatni powód to uniwersalność – tradycyjnemu depilatorowi jest wszystko jedno, jaki masz kolor włosów. W przypadku depilacji światłem jasne włosy odpadają, bo efekt będzie… żodyn.

Szczoteczka soniczna lub elektryczna

Niestety zwykłe szczoteczki nawet przy dobrej technice szczotkowania nie doczyszczą wszystkiego. I tutaj wkraczają szczoteczki soniczne i elektryczne. Dzięki nim kamień stanie się tylko przykrym wspomnieniem, a zęby będą prezentować się zdecydowanie lepiej. Ponadto zapobiegniesz wielu stanom zapalnym i chorobom, które rozwijają się, gdy w jamie ustnej panoszy się kamień i płytka bakteryjna. Black Friday to dobra okazja, by ustrzelić szczoteczki w atrakcyjnych cenach.

Moim zdaniem dobra szczoteczka jest niezbędna, jeśli masz problem z szybko przyrastającym kamieniem. Używanie jej znacznie oddala od Ciebie kolejną wizytę u dentysty i niezbyt przyjemne piaskowanie. Pomyśl, czy w nią nie zainwestować.

Masażer do stóp

Niezastąpiony, gdy przyjdziesz po męczącym dniu z pracy. Zawsze był to dla mnie po prostu kolejny, bezwartościowy gadżet. Niestety  w przypadku masażera się myliłam, bo… no to jest po prostu fajne.

Masażer bardzo pozytywnie wpływa na stopy oraz krążenie w kończynach dolnych. Dodatkowo uzyskujesz dla siebie kilka chwil cennego relaksu i wyciszenia. Możesz czytać książki, ale możesz też spędzić ten czas jak tylko chcesz (oczywiście na siedząco). Po zabiegu Twoje stopy będą odprężone a opuchlizna powstała po całym dniu znacznie się zmniejszy. Spróbuj ;)

Suszarka o dużej mocy

Suszarka zawsze się przyda. Ja wiem, że małe, podróżne modele są fajne i nie zajmują zbyt wiele miejsca. To ich zdecydowana zaleta. Ale zastanów się, czy nie lepiej kupić coś większego, co szybciej wysuszy Ci włosy. Nie wiem jak Ty, ale ja do dziś pamiętam czasy, gdy musiałam wychodzić z basenu pół godziny wcześniej, by wysuszyć włosy. Nigdy nie wysuszyłam ich dobrze, bo przez ich długość i słabą moc suszarki nie chciało mi się dotrwać do końca tego procesu i dopłacać za dodatkowe minuty. W efekcie wychodziłam z włosami praktycznie mokrymi.

Ale basen to nie jedyny argument przemawiający za suszarką. Suszarka powinna po prostu w domu być – dla Ciebie, na kryzysowe sytuacje, dla gości, którzy u Ciebie nocują. Nie zawsze możesz pozwolić włosom wyschnąć naturalnie i właśnie w takich momentach uratuje Cię suszarka.

Wiem, że wiele kobiet zdziwiło się, widząc na tej liście poczciwą, starą suszarkę, bo wydało im się to oczywiste, że suszarkę w domu trzeba mieć – ale znam też kilka osób, które tego wynalazku w domu nie mają i dlatego właśnie postanowiłam uwzględnić ją na liście.

Prostownica

Kolejne urządzenie do włosów. Dobra prostownica to skarb. Najważniejszą jej zaletą jest ratowanie Ci tyłka, gdy po przespanej nocy patrzysz w lustro i ze zgrozą odkrywasz na swojej głowie piejące koguciki, które odgniotły się w czasie snu. Im krótsze włosy, tym większa szansa, że rano obudzisz się z piejącą antenką.

Kolejną zaletą prostownicy jest jej uniwersalność. Nadaje się i do prostowania, i do kręcenia włosów. Dzięki temu w zasadzie nie potrzebujesz lokówki, gdy masz kaprys zakręcenia końcówek. No i pozbywasz się niechcianego falowania włosów, gdy tylko chcesz.

Ostatnie zastosowanie prostownicy jest nietypowe, ale warte uwagi. Jeśli masz dużo pojedynczych cieni do powiek, które zawalają Ci kosmetyczkę – pomyśl o magnetycznej palecie (choćby białej z Inglota) i prostownicy właśnie. Za pomocą prostownicy możesz bardzo łatwo wyciągnąć wkłady cieni z plastikowych opakowań, kładąc papier śniadaniowy na prostownicy i na nim cień, i czekając chwilę, aż się wszystko rozgrzeje. Wtedy zdejmujesz cień i używasz szpilki do wypchnięcia (jeśli opakowanie ma dziurkę od spodu) lub podważenia wkładu. Możesz nakleić na spód wkładu okrągłą etykietę od cienia, która często sama odchodzi pod wpływem temperatury. Wszystkie wyciągnięte w ten sposób cienie lądują w palecie, a Ty masz więcej miejsca w kosmetyczce ;)

Właśnie dlatego uważam, że prostownica jest w domu jak suszarka – też powinna po prostu być, bo jej zastosowanie jest dość szerokie.

***

A teraz PRO TIP: Nie kupuj z tej listy czegoś, co czujesz, że jest Ci niepotrzebne. Korzystanie z promocji na Black Friday ma sens tylko wtedy, gdy długo bujasz się z myślą o kupnie czegoś konkretnego i czekasz na lepszą cenę. Kupowanie czegoś tylko dlatego, że jest w promocji, jest bez sensu. Nie chcę i nie będę pisać o nieuczciwych praktykach sklepów na Black Friday, bo doskonale zrobił to za mnie Łukasz Kotkowski. Chcę tylko, byś rozważnie podeszła do tematu i nie żałowała w przyszłości wydanych pieniędzy.

 

 

Foto: Artem Bali