Przewodnik po polskich plażach – Gdańsk – Jelitkowo

Gdańsk to miasto o ponad tysiącletniej historii. Kiedyś najbogatsze miasto w Polsce, obecnie wciąż intensywnie się rozwija i jest bardzo popularne wśród turystów. Atrakcyjna lokalizacja, przepiękne stare miasto i malownicze widoki nie tylko morza, ale i również Motławy, przyciągają jak magnes. Dlatego dziś będzie o plaży Jelitkowo, poleconej mi przez rodowitą gdańszczankę.

Gdańsk jest perłą w koronie Trójmiasta. Czy plaże również wyróżniają go na tle pozostałych dwóch miast?

Odpowiedź nie jest taka oczywista

Plaża w Gdańsku nie różni się zbytnio od tej w Sopocie. Jest tak samo zanieczyszczona, pełno w piasku dosłownie wszystkiego. A najwięcej papierosów i kawałków drewna wyrzuconych przez morze.

Piasek jest gruby, twardy i nieprzyjemny. Ma żółty kolor i jest bardzo szorstki. Ciężko znaleźć miejsce na rozłożenie koca, bo wszędzie coś niepożądanego z piasku wystaje – czy to papieros, czy korki po plastikowych butelkach, czy nawet puszka po piwie.

Dojście do plaży

Bardzo przyjemne, wręcz bezproblemowe. Duża ilość parkingów pozwala na zostawienie auta blisko plaży, dzięki czemu nie trzeba chodzić daleko piechotą.

Ludzi jest bardzo dużo

W końcu duże miasto, pełne zabytków, z łatwym, bliskim dostępem do morza, kusi wielu. Tak wielu, że problem z brudną plażą wydaje się drugorzędny, jeśli szuka się miejsca na rozłożenie koca. Wtedy każdy skrawek piasku jest na wagę złota, a śmieci nagle przestają przeszkadzać i się ich już tak bardzo nie zauważa.

Czegoś jednak brakuje…

Miasto ma przepiękną zabudowę. Pod względem atrakcji, infrastruktury i gastronomii niczego mu nie brakuje. Gdy idzie się wąskimi uliczkami Starego Miasta, czuje się trochę klimat Krakowa, Warszawy… Poza sezonem, po 20:00 ta część miasta jednak… wymiera.

Stoiska się zamykają, ciężko znaleźć otwarty punkt gastronomiczny. Niewiele jest miejsc, w których można zjeść gofry – dla mnie symbol każdej nadmorskiej miejscowości. Te przepiękne uliczki, które są dla mnie symbolem miasta, poza sezonem pustoszeją, a przecież Gdańsk ma prawie 500 tysięcy mieszkańców. Podkreślam, zaobserwowałam to tylko poza sezonem wysokim.

Czym wygrywa Gdańsk?

Odpowiedź jest prosta – jest to ładne miasto, z malowniczym ujściem Motławy, którego uliczkami przyjemnie spaceruje się po zapadnięciu zmroku. Bo o morzu samym w sobie pisać nie będę, zawsze będzie przyciągało.

Oferta gastronomiczna

Zależy jak się trafi. W restauracji Bazar jedzenie jest dobre, ale bez szału. Natomiast sposób podania potraw moim zdaniem bardzo ciekawy. Jeszcze nigdzie nie spotkałam się z płatkami kwiatów na talerzu.

Z całym sercem polecam Palce lizać na rogu ulicy Lektykarskiej – mają tam przepysznego, czekoladowego shake’a, a lody i kawa, to też bajka.

Czy przyjadę do Gdańska ponownie?

Czuję, że tak. Motława ma swój urok i nie zniszczą go w moich oczach wzmianki o awaryjnych zrzutach ścieków. Bardzo ciepło wspominam spacer w okolicach rzeki, ale żałuję, że nie doszłam do słynnego Żurawia. Ile razy jestem w Gdańsku, tyle razy jakoś mi to umyka. Może w przyszłym roku się uda ;)

Czy Tobie polecam przyjazd do Gdańska?

W celach rozrywkowych i turystycznych – jak najbardziej. Gdańsk według mnie najbardziej przyciąga zabytkami, historią i pięknymi widokami, klimatem starego miasta… Tak więc na wypady turystyczne jak najbardziej.

Aby poleżeć na plaży, to już trochę gorzej. Raczej nie polecę. Totalnie leży, jeśli chodzi o przeludnienie na plażach (na to raczej władze Gdańska nie ma wpływu) i ich czystość (na to wpływ mają). Im więcej ludzi, tym więcej śmieci i jest to zrozumiałe. Ale nie może być tak, że śmieci walają się po plaży, która jest jedną z wizytówek miasta – Gdańsk w końcu szczyci się dostępem do morza.