Gdzie byli rodzice? O pilnowaniu dzieci

Cała Polska żyje tragedią, jaka rozegrała się w Darłówku. Jak zwykle ludzie są w szoku, nie mogą uwierzyć w to, co się stało, współczują i organizują pomoc dla rodziny dotkniętej stratą dzieci.

Jak też bywa w takich przypadkach zaczęto poszukiwania winnego. Co ciekawe, winą próbuje się obarczyć ratownictwo, a nie matkę tych dzieci. A przecież gdyby je pilnowała i nie pozwalała się im oddalać taka tragedia by się nigdy nie wydarzyła.

Dokładnie tak

Zwala się winę na ratowników, bo nie dopilnowało się własnych dzieci. Wstyd przyznać przed światem, że jest się winnym ich śmierci. Lepiej zwalić winę na kogoś. Nieważne, że tragedia wydarzyła się na odcinku niestrzeżonym, który był wyłączony z obserwacji ratowników. Nie jest istotne, że w tym miejscu były znaki o zakazie kąpieli. Nie ma znaczenia, że objęty zakazem odcinek odcinek plaży, na którym te dzieci się znalazły, ma aż 55 metrów. Lepiej zniszczyć życie jakiemuś ratownikowi, który w tym czasie patrolował odcinek mu wyznaczony, bo trudno przyznać się do błędu.

Czy to był nieszczęśliwy wypadek?

Z pewnością był to nieszczęśliwy wypadek, ale… Niepilnowanie dzieci znajduje potwierdzenie w opinii samych ratowników. Rodzice traktują wypoczynek zbyt dosłownie – tak, jakby znalezienie się na plaży zwalniało ich z obowiązku pilnowania dzieci, bo przecież są ratownicy. Podobnie dzieje się nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech. I podejrzewam, że będzie coraz gorzej.

Ratownicy, którzy zwrócą uwagę rodzicom są obrzucani wyzwiskami i obrażani

Rodzice reagują agresją na własne zaniedbania. A przecież to oni zawinili, spuszczając dzieci z oczu. Niestety to oni wiedzą lepiej, że winny jest ratownik, bo przecież jak ratownik obserwuje wszystkich, to też może spojrzeć na ich dziecko przy okazji – jedno więcej nie zrobi mu różnicy. Ale gdy tak będzie myślało 10 rodziców, tych dzieci zrobi się 10. Ratownicy to nie niańki.

Ratownik jest od ratowania życia

I tak ma wpisane w zakresie obowiązków. Ratownik pilnuje, czy nikt się nie topi. Jeśli się topi, to wtedy rusza na ratunek. Ludzie o tym zapominają, próbując rozstawiać swoje parawany w miejscu, gdzie biegnie oznaczony korytarz, którym ratownik biegnie do poszkodowanego.

Ratownik nie jest od pilnowania Twoich dzieci

Teraz wyobraź sobie, że Twoje dziecko się topi, a Ty nie umiesz pływać. Ratownik łazi gdzieś po plaży z płaczącym dzieckiem, które zgubiło rodziców, nieświadomy, że Twoje dziecko zaraz zginie. Jak byś się poczuł, rodzicu? Czy nadal byś był przekonany o tym, że ratownik powinien pilnować dzieci? Czy obrzucał go inwektywami, bo akurat Twojego nie dopilnował?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Inaczej zareaguje rodzic, którego dziecka ratownik nie uratuje, a inaczej taki, któremu ratownik przyprowadzi zagubione dziecko. Niby to normalne, ale jednak wkurza. Irytuje tym bardziej w obliczu tragedii, jaka się rozegrała, a która pewnie nie raz się jeszcze powtórzy. Bo rodzice dzieci przejmą się tragedią na chwilę, a za moment wszystko wróci do stanu sprzed tragedii i nadal dzieci pilnować nie będą.

Nie smartfony winne, a rodzice

Ratownicy apelują o niezabieranie smartfonów na plażę. Moim zdaniem to niczego nie zmieni. Jak ktoś ma wywalone na pilnowanie własnych dzieci, to brak smartfona nie sprawi, że się tym dzieckiem nagle zainteresuje. Tutaj potrzebna jest zmiana podejścia i trochę odwagi do wzięcia odpowiedzialności za swoje dziecko. Potrzebne jest uświadamianie rodziców, że na plaży jest niebezpiecznie, a dzieci trzeba pilnować. Znaki ostrzegawcze nic nie dadzą, jeśli rodzice nie zaczną bardziej uważać i ich respektować.

Zakaz kąpieli a podejście rodziców

Polak ma to do siebie, że jak zobaczy pusty kawałek plaży, to tam pójdzie. Nie będzie respektował znaków o zakazie kąpieli, bo przecież będzie uważał. No i przecież jemu się nic nie stanie. Ta tragedia dobitnie pokazała, że faktycznie Polce nic się nie stało. Jej dzieciom jednak już tak.

Dlatego rodzice nie powinni pozwalać dzieciom oddalać się zbytnio od siebie. Nie to, że dzieci mają się bawić w obrębie parawanu,  bo to byłoby przesadą. Ale powinno pozwolić się im odchodzić na taką odległość, by przebywały w zasięgu wzroku rodzica. Czasami jedna fala za dużo i będzie po dziecku. Fale potrafią być naprawdę zdradliwe.

Nie wiem skąd w rodzicach to poczucie bezpieczeństwa

Czasem człowiek przekrzywi kostkę, upadnie, wyrżnie potylicą w krawężnik i już po nim. Dlaczego na plaży miałoby być bardziej bezpiecznie? Bo jest ratownik?

Ratownik uratuje przed utonięciem, ale nie ma obowiązku pilnować dzieci bawiących się na plaży.

Ma ratować życie, nie być niańką. I o tym powinni pamiętać wszyscy udający się na plażę.

 

 

Foto: Johnny Wall

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.