Jak dobrać podkład? Kompendium wiedzy

Jak dobrać podkład? Przykra prawda jest taka, że nie da się tego zrobić przez internet. Dobrać podkład idealnie to nie lada wyzwanie. Jest wiele kryteriów, które należy wziąć pod uwagę. I właśnie dlatego powstał ten tekst. Oto kompendium wiedzy o podkładach.

A czy Ty w ogóle wiesz po co jest podkład? Czy używasz go zgodnie z przeznaczeniem? A może, szukając ideału, nie zwracasz uwagi na fajne kosmetyki, których jedyną winą jest to, że robią coś, czego podkład robić nie powinien?  Co w ogóle ma robić podkład?

Podkład – jedyna funkcja

Tak, jest tylko jedna jedyna. Podkład służy tylko i wyłącznie do wyrównywania kolorytu cery. Wszystkie inne przypisywane podkładom role to domena… odpowiednich baz i korektorów. Nie oburzaj się! Serio! Podkład ma sprawić, że Twoja szyja i twarz będą miały ten sam kolor, a dokładanie do tego innych teorii bardzo często kończy się… rozczarowaniem. Bo od ukrywania niedoskonałości i nieprzyjaciół – masz korektor i żaden podkład nie zrobi tego lepiej niż on. Jeśli chcesz zakryć tatuaż – są od tego kamuflaże. Od ukrywania zaczerwienień jest zielona baza. Od zwężania porów – baza zwężająca pory. Od matowienia – pudry matujące i… baza. Od wyrównywania struktury skóry – baza. Od rozświetlania – rozświetlacze i… tak, baza. Od nawilżania – tak, też baza.

Konsystencja

Producenci prześcigają się w wymyślaniu nowych formuł. Za jakiś czas ta lista będzie wymagała aktualizacji, ale na chwilę obecną możesz się nią spokojnie sugerować. Źle dobrana do typu cery formuła kosmetyku może sprawić, że będziesz wyglądać fatalnie, więc warto poświęcić temu sekundę. Poniżej najczęstsze formuły podkładów.

Płynna

Najpopularniejsza, bo najbardziej uniwersalna. Przeznaczona do każdego typu cery. Kosmetyk zamknięty jest najczęściej w buteleczce z pompką, która ułatwia jego dozowanie (szczególnie w przypadku gęstych podkładów). Ważne, by potrząsnąć buteleczką przed każdym użyciem. Podkład o tej konsystencji może mieć różną gęstość i w miarę upływu czasu lubi się rozwarstwiać, ale po potrząśnięciu konsystencja wraca do normy. Podkłady płynne występują też czasem w tubkach i pojemnikach przypominających róż – z gąbeczką (tzw. cusion). Zdarza się, że producent załącza do kosmetyku pipetę, gąbeczkę lub aplikator, które pomagają w aplikacji lub dozowaniu produktu. Podkłady o konsystencji płynnej można aplikować gąbeczką, pędzlem, palcami. Do tej pierwszej – gorąco zachęcam ;)

Sypka

Najczęściej używana w przypadku kosmetyków mineralnych. Czasami można pomylić przez to puder sypki z podkładem, bo oba rodzaje kosmetyków występują w opakowaniach tego samego typu. Podkłady te najbardziej polecane są do cery tłustej. Można je aplikować za pomocą puszku lub pędzla, wysypując odrobinę na wieczko i nabierając produkt. Zdecydowanie polecam drugie rozwiązanie. Oba wymagają wprawy, a aplikacja zajmuje więcej czasu niż w przypadku płynnej konsystencji, więc czeka Cię nauka, jeśli się na podkład sypki zdecydujesz.

W kremie

Gęsta, bogata konsystencja, idealna na zimę. Dobra dla każdej cery, choć tłustą mogą trochę obciążyć. Podkłady te można znaleźć w kompaktach, słoiczkach i tubkach. Można je aplikować palcami, gąbeczkami i pędzlami. Najlepsze efekty osiąga się gąbeczką, ale ich gęstość sprawia, że trudno ją po aplikacji kosmetyku domyć.

W musie

Delikatna, lekka konsystencja. Bardzo dobra dla cery tłustej, zdecydowanie nie polecam jej do cery suchej – formuła ta wymusza aplikację kosmetyku palcami lub płaskimi gąbeczkami, przez co uwidaczniają się wszystkie suche skórki. Najczęściej podkład w musie zamknięty jest w słoiczku.

W sztyfcie

Gęsta, trudna do rozprowadzenia konsystencja. Dobra dla cery tłustej, na suchej skórze podkreśli wszelkie suche skórki. Zamknięta w poręcznym opakowaniu, które zmieści się wszędzie, bo nie zajmuje zbyt wiele miejsca. Przykrywa wszelkie niedoskonałości i wyrównuje strukturę skóry, przez co przepięknie prezentuje się na nagraniach wideo.

W chusteczkach

Pojawiła się już jakiś czas temu. Jest to wersja dla podróżnych. Dobra dla każdego rodzaju cery, ponieważ chusteczki nasączone są podkładem płynnym. W praktyce działają średnio i nie polecam. Ciężko jest nałożyć kosmetyk równomiernie.

Stopień krycia

Jest to parametr, na który najczęściej narzekają kobiety. Bo chciałyby, by podkład zakrywał wszystko, a jednocześnie wyglądał naturalnie i nie tworzył maski. Jak pisałam wyżej, od ukrywania mankamentów urody są korektory i kamuflaże. Producenci jednak wyszli naprzeciw oczekiwaniom kobiet i wypuścili podkłady o różnych stopniach krycia.

Lekkie

Krycie lekkie jak sama nazwa wskazuje nie zamaskuje wszystkich mankamentów urody. Kosmetyk o takim kryciu poradzi sobie tylko z niewielkimi przebarwieniami, czyli pomoże ujednolicić koloryt cery, zakamufluje bardzo blade przebarwienia i delikatne zaczerwienienia. Nie poradzi sobie natomiast z krostami i trądzikiem.

Średnie

Odkąd wzrosła popularność podkładów o matowym wykończeniu można powiedzieć, że podkłady o średnim kryciu zdominowały rynek. Najczęściej sięgają po nie osoby z cerą tłustą i mieszaną, ponieważ zakrywają większość niedoskonałości.

Pełne

Niewiele kosmetyków na rynku zapewnia pełne krycie. Krycie pełne oznacza tyle, że możemy zakryć podkładem nawet tatuaż, bo nie ma prawa przebijać nic, co znajduje się pod spodem. Chyba najpopularniejszym kosmetykiem o tym kryciu jest Dermacol, który jest na tyle gęsty, że nie nadaje się do stosowania solo – robi wtedy okropną maskę na twarzy. Najlepiej jest wymieszać go z kremem nawilżającym i w tej postaci aplikować na twarz.

Tony podkładu

Są na szczęście tylko trzy i bardzo łatwo jest rozpoznać, jaki jest nasz właściwy. Niestety tony, to nie kolor, ale parametr pomagający dobrać właściwy odcień. Kolorów są tysiące, bo każdy producent ma swoje. Ale spokojnie – damy radę. W dalszej części wpisu dowiesz się, jak prawidłowo dobrać podkład, w tej chwili zanotuj sobie w pamięci te 3 tony:

Chłodny

Jeśli napiszę Ci o tym, że podkład wpada w niebieskie tony, to tego nie zauważysz tak łatwo. Znacznie łatwiej przyswoić sobie, że podkład o chłodnym tonie najczęściej jest… różowy. Z tego względu większość kobiet o ciepłym typie urody po nałożeniu chłodnego podkładu przypomina prosiaka, bo szyja jest żółta, a twarz różowa. Piglet na twarzy to zmora słowianek, bo większość najjaśniejszych odcieni drogeryjnych podkładów jest… różowa. A słowianki są prawie jak chińskie dzieci – nie dość, że żółte, to jeszcze blade.

Neutralny

W teorii pasuje zarówno ciepłym typom urody, jak i chłodnym. W praktyce zauważyłam, że niekoniecznie. Na mojej bladej, żółtej cerze neutralne tony wyglądają niezdrowo i trochę… szarawo? Ciężko to określić. W każdym razie posiadaczek cer o neutralnym tonie jest niewiele, ale są. I niektórzy producenci, choćby L’Oreal czy Make Up Atelier Paris, uwzględniają neutralne tony w swojej kolorówce.

Ciepły

Ma żółte tony. Pasuje cerom o żółtawym zabarwieniu, czyli w zasadzie większości słowianek. Niestety dominująca ilość producentów drogeryjnych podkładów ma w nosie słowianki, przez co większość podkładów o ciepłym tonie jest… ciemna. W praktyce drogeryjny podkład zimą ze słowianki robi kobietę z… Bliskiego Wschodu. Odcienie podkładów drogeryjnych o ciepłym tonie pasują słowiankom tylko latem, jak już się opalą. Zimą, jeśli chcą kupić podkład w drogerii, będą skazane na pigleta na twarzy. Jeśli jednak mają w zasięgu sklep Yves Rocher mogą łatwo dostać podkład o ciepłym tonie i do tego jaśniutki.

A jeśli jesteś bardziej zielona? Mam złą wiadomość – producenci podkładów drogeryjnych o Tobie nie pomyśleli, więc będziesz musiała kupować zielony proszek na Kolorówce i dorzucać sobie do podkładu ręcznie, aż metodą prób i błędów stworzysz swój odcień. Nie ma rady :( Można co prawda dostać podkład z Make Up Atelier Paris w kolorze zielonym (odcień CV1), który służy do zmieniania odcienia podkładu, ale  jego cena jest horrendalnie wysoka, a pojemność przewyższa znacznie potrzeby przeciętnej kobiety (jeśli mówimy o nim jako o dodatku do podkładu, nie do używania go na co dzień na całą twarz).

Wykończenie

Oprócz powyższych cech ważne jest też wykończenie podkładu. I znowu dobrze jest dobrać je do typu posiadanej cery.

Matowe

Najlepiej wygląda na cerze tłustej, bo eliminuje świecenie się twarzy. Niezalecane cerze suchej, bo podkreśla wszystkie zmarszczki i suche skórki. Wykończenie matowe charakteryzuje się brakiem błysku i wydaje się płaskie. Zawsze niezbędne, moim zdaniem, jest do tego konturowanie twarzy, ponieważ bez niego podkład o matowym wykończeniu wygląda nienaturalnie.

Satynowe

Dobre dla każdego typu cery. Dyskretny połysk to nie to samo, co rozświetlenie przy błyszczącym wykończeniu, więc posiadaczki cer tłustych nie muszą być skazane tylko na podkłady o matowym wykończeniu. Satynowe dodaje naturalności, sprawia, że twarz nie jest płaska.

Błyszczące

Pasuje cerze suchej, ponieważ sprawia, że wygląda ona świeżo i promiennie. Nie jest dobre dla cer tłustych, podbijając świecenie się twarzy. Błyszczące wykończenie daje efekt trójwymiarowości i sprawia wrażenie, że cera jest dobrze nawilżona.

Dziwne oznaczenia

Tutaj jest prawdziwy kosmos. Nie ma jednej kolorówki. Każdy podkład ma swoją skalę kolorystyczną i to nawet, jeśli producent jest ten sam. Nie ma lekko. Niektórzy producenci ułatwiają dobór podkładu, stosując podział na tony i kolory (np. N1 oznacza najjaśniejszy kolor o tonie neutralnym). Inni wysilają się na poetyckie nazwy (np. Sand Beige). Jeszcze inni po prostu walą numerki, a jaki ton podkładu to się sama domyśl (np. 71).

Oksydowanie

Mało która kobieta zauważa, że podkład w miarę noszenia może zmienić swój odcień. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że najwięcej podkładów ciemnieje, trochę mniej nie zmienia koloru a zaledwie niewielki ich procent jaśnieje. Oksydowanie jest tym bardziej problematyczne, że (w przypadku użycia tego samego kosmetyku) u jednej kobiety może wystąpić, a u innej nie. Właśnie dlatego zalecam, by dobierając podkład kobiety ponosiły go godzinę na twarzy i dopiero po tym czasie oceniły, czy zmienił się jego kolor.

Zastyganie

Kolejna sprawa to finalna konsystencja podkładu. Podkłady dzielą się na zastygające i niezastygające. Te pierwsze jak sama nazwa mówi – zastygają, czyli nie wymagają przypudrowania (choć i tak je zalecam), nie przemieszczają się, a w przypadku dotknięcia ich palcem nie robią się dziury. Te drugie nie zmieniają swojej konsystencji nawet po dłuższym czasie. W każdej chwili kosmetyk może przesunąć się w kierunku zmarszczek, tworząc nieestetyczne linie, a w przypadku dotykania twarzy powstaną brzydkie prześwity. Zastygnie dopiero po przypudrowaniu go.

Trwałość

Jest to cecha, na którą tylko częściowo ma wpływ producent, ponieważ każda cera jest inna i odpowiednimi sztuczkami można ją dodatkowo przedłużyć. Piszę o tym, ponieważ ostatnio bardzo modne są podkłady długotrwałe (wytrzymujące nawet ponad dobę). W praktyce tak długie noszenie podkładu jest niezalecane, a składy tych kosmetyków są bardzo ciężkie, przez co nie nadają się do używania na co dzień.

Skład

Skład jest istotny, jeśli chcemy, aby podkład dobrze dograł się z bazą. Zerknij teraz na swój podkład – co jest pierwsze na liście składników? Jeśli na początku jest woda, masz podkład na bazie wody. Do niego dobre będą bazy również wodne, a te olejowe spowodują spłynięcie podkładu. Analogicznie z podkładem na bazie oleju – baza również musi być na bazie oleju, bo inaczej podkład zjedzie. Istnieją jeszcze bazy silikonowe, ale to jest loteria w przypadku podkładów na bazie wody – jedne dobrze się dograją z takim podkładem, a jeszcze inne spowodują, że spłynie. Nie polecam baz silikonowych, ponieważ nie są dobre dla skóry i mogą zapychać.

Przeznaczenie podkładu

Wybierając podkład zwróć uwagę na to, jak często będziesz go stosować. Potrzebujesz podkładu na co dzień? Wybierz taki, który ma lekką konsystencję i nie jest długotrwały. Raz w tygodniu chodzisz na imprezy i chcesz wyglądać nieskazitelnie? Możesz pomyśleć o cięższym podkładzie na takie okazje (mam tu na myśli chociażby legendarny Estee Lauder, który wiele kobiet nieświadomie używa na co dzień, mimo iż jest dla cery ciężki i nadaje się właśnie na wyjątkowe wydarzenia). Chcesz ładnie wyglądać na zdjęciach? Unikaj tych z filtrem SPF. Nagrywasz vlogi? Może dobry byłby podkład HD? Nie malujesz się wcale, ale przeszkadza Ci, że Twoja cera nie ma równego kolorytu? Wystarczy krem BB.

Podejdź do tematu rozsądnie i nie kupuj podkładu nadającego się do używania raz w tygodniu z przeznaczeniem do codziennego używania go do pracy.

Pora roku

Ważna jest też pora roku, ponieważ kolor skóry i jej potrzeby zmieniają się w zależności od warunków pogodowych. Na zimę dobrym rozwiązaniem będą podkłady w kremie lub z dodatkiem kremu, które mają bogatą konsystencję. Taki podkład zabezpieczy skórę dodatkowo przed mrozem i lodowatym wiatrem. Do tego weź pod uwagę, że jeśli nie korzystasz z solarium lub samoopalaczy Twoja cera będzie zimą bledsza niż latem. Analogicznie latem podkład powinien być lekki, żeby nie obciążać nadmiernie i tak już obciążonej upałami cery.

Rodzaj cery

Myślę, że już mniej więcej załapałaś, bo powtarzałam o tym często we wpisie. Rodzaj cery ma bardzo duże znaczenie na to, jaki podkład wybierzesz. Dla cery dojrzałej i suchej dobre są lekkie podkłady. Cera sucha lubi błyszczące, a tłustej dedykowane są matujące. Na tłustej lekkie utrzymają się bardzo krótko, a suchą ciężkie niepotrzebnie obciążą, przez co będzie wyglądała źle. A co z mieszaną? Przecież większość kobiet ma właśnie mieszaną. Tutaj niestety jest loteria i trzeba znaleźć kompromis – może zdrowiej wyglądająca cera kosztem trwałości? Może lekki podkład, a baza pod cienie na nos, żeby z nosa podkład się nie ścierał?

A może coś zupełnie innego?

Zamiast szukać idealnego podkładu na wszelkie bolączki Twojej cery poszukaj odpowiedniej bazy. Skóra bardzo łatwo traci wodę, nie katujmy więc całej twarzy podkładami matującymi, które w konsekwencji doprowadzą do jeszcze większego łojotoku w strefie T i odwodnią policzki. Zamiast tego postawmy na bazy matujące i zwężające pory. Może zamiast ciężkiego, bardzo kryjącego podkładu przy cerze naczynkowej użyj zielonej bazy, która zniweluje zaczerwienienia? Skóra twarzy jest bardzo delikatna, używajmy ciężkich podkładów tylko okazjonalnie.

Gdzie i jak sprawdzać odcień?

Na pewno nie w drogerii. Poza tym drogerie nie ułatwiają zadania i rzadko pozwalają na wzięcie choćby jednej, małej porcji kosmetyku do malutkiego pojemniczka. Światło w drogerii jest sztuczne, przez co nigdy koloru nie dobierzesz dobrze – wyjdziesz na dwór, a światło dzienne pokaże, że podkład kupiłaś za ciemny. No więc jak sprawdzić odcień, jak ekspedientki nie pozwalają wynosić podkładu w pojemniczkach, a światło prawidłowo go ocenić? Już spieszę z odpowiedzią.

Miejsce

Najpierw musisz wiedzieć, gdzie i jak sprawdzić odcień. Niektórzy robią sobie analizy kolorystyczne, żeby dobrać ton podkładu, ale jest to skomplikowane, a analizy często robione są źle. Inni patrzą po żyłkach na nadgarstkach: jak niebieskie – chłodny ton, jak zielone, ciepły. A co mam powiedzieć ja, która na jednej ręce ma zielone a na drugiej niebieskie? Ano właśnie, metodę na żyłki można między bajki włożyć.

My spróbujemy inaczej. Najlepsze miejsca to – na żuchwie lub na szyi. Ja robię takie 2 w 1 – najlepiej przeciągnąć palcem umoczonym w podkładzie po twarzy i zrobić pasek od żuchwy do szyi. Teraz przypomnij sobie ten fragment o tonach podkładu, bo od tego jaka jest Twoja szyja zależy, który ton podkładu będzie dobry.

No ale jak masz to wszystko sprawdzić, gdy ekspedientka dyszy Ci w kark i patrzy, czy nie kradniesz podkładu? Pozostaje metoda na partyzanta – bierzesz tester, nabierasz kosmetyk na palec i robisz z siebie indianina, tak jak napisałam powyżej – od twarzy do szyi. Maźnięta kilkoma podkładami wychodzisz z drogerii na światło dzienne – możesz wrócić do domu, możesz pochodzić po sklepach – cokolwiek. Ważne, byś ponosiła go z godzinę i sprawdziła, czy się utleni i czy ton oraz odcień są dobre. Aha! Przed wizytą w drogerii nałóż bazę, którą chcesz stosować pod podkład – dzięki temu sprawdzisz, czy się ze sobą nie gryzą.

Światło

Najlepsze światło do oceny podkładu jest do południa, tak więc najlepiej do drogerii iść rano. W ciągu dnia światło słoneczne robi się coraz bardziej żółte, przez co im później, tym kolor będzie bardziej zakłamany. Światło sztuczne zatraca trochę różnicę między szyją, a twarzą, ale przecież podkładu nie kupujesz z myślą o używaniu go tylko wieczorem.

Uff. Właśnie zorientowałam się, że wyszło mi z tego 6 stron maszynopisu. Ale MUSISZ WIEDZIEĆ. Choćby po to, żeby nie zrobić sobie krzywdy i nie mieć przez to problemów z cerą.

 

 

Foto: Lisy_