Jak zorganizować włoski kozi wieczór?

Ciągle piszę kozi wieczór cośtam. Cozy evening nie musi być utrzymany w klimacie hyggae. Zrobimy to całkowicie po włosku. Tak, z makaronem i innymi cudownościami ;)


Kozi wieczór po włosku


Tak, masz rację! Włoski wieczór będzie się kręcił wokół jedzenia, ale nie możesz zapomnieć o tej całej otoczce wizualnej. Nie wyczarujesz żywych oleandrów, pinii i palm, to pewne. Łatwiej by było z agawami i kaktusami, ale nie idźmy tą drogą, bo przytulności w tym nie ma żadnej (a przecież ma to być przytulny, włoski wieczór).

Taki mamy klimat

Rośliny naturalne za tło posłużyć nie mogą, choć możesz poszukać sztucznych. Zawsze jest to jakiś punkt zaczepienia. Osobiście w moim mieszkaniu palma się nie zmieści, choć od jakiegoś czasu skrycie o niej marzę.

Klimat zrobią nam owoce, świeczki, tło i… olejki eteryczne. Owoce i olejki eteryczne mają za zadanie podkręcić włoski klimat. Koniecznie poszukaj cytrusowych olejków i samych cytrusów. Włochy to też owoce opuncji, więc jeśli na nie trafisz, łap je koniecznie. I pomarańcze… Sycylijskie pomarańcze to poezja, ale z uwagi na dostępność wystarczą zwykłe. Połóż owoce na paterze i niech czekają na kozi wieczór.

 I do tego muzyka…

Wiem doskonale, że do włoskiego wieczoru pasują włoskie filmy, ale wtedy nie miałabyś tyle przyjemności z samego jedzenia. Dlatego skupimy się na oprawie muzycznej. Italo disco to nie tylko nieśmiertelna Felicita. Dodaj do playlisty hity Adriano Celentano i Claudio Baglioni. Oni też mają przepiękne włoskie piosenki.

Colazione? Jakie colazione? Cena!

Colazione to wbrew pozorom odpowiednik naszego śniadania.  Dla nas ważna jest cena, czyli kolacja. I to nie będzie tylko makaron, bo w przeciwieństwie do nas, gdzie tyle się mówi o tym, by śniadanie było najbardziej obfitym posiłkiem, u Włochów jest zupełnie odwrotnie. Kolacja to cały rytuał podzielony na etapy! A kuchnia włoska jest pyszna!

Antipasto

Może Ci się kojarzyć to słowo z restauracji włoskich – Antipasti. Antipasto to przystawka. Pyszną przystawkę przygotujesz w kilka chwil! Wystarczy:

  • kromka chleba
  • kilka kropel oliwy z oliwek
  • 1 ząbek czosnku
  • odrobina mozzarelli
  • pomidory

Czosnek przeciskasz przez praskę i wcierasz wraz z oliwą z oliwek w kromkę chleba. Na to kładziesz  pomidory pokrojone w kostkę i posypujesz wiórkami mozzarelli. Zapiekasz dosłownie kilka minut w piekarniku i gotowe!

Primo piatto

To jest ten moment, kiedy na stół wjeżdża makaron. Tylko błagam, niech Ci nawet przez myśl nie przejdzie makaron po bolońsku. Nie ma czegoś takiego. Żaden Włoch nie potraktuje tego poważnie. Makarony są robione z przeróżnymi sosami, ale żaden szanujący Włoch nie podpisze się pod makaronem po bolońsku.

Co więc wzamian? Wachlarz jest bardzo szeroki. Carbonara, puttanesca, arabbiata, albo… najprostszy zwyklak, który jest bardzo niedoceniany, a smakiem po prostu miażdży – makaron aglio olio:

  • 100g makaronu spaghetti
  • kilka ząbków czosnku
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki
  • 40ml oliwy z oliwek
  • starty drobno parmezan (na wiórki)

Czosnek smażysz na oliwie z oliwek niecałą minutę (nie dopuść do zrumienienia się go). Wrzuć na patelnię ugotowany makaron, a następnie pietruszkę i parmezan. Wymieszaj i podawaj.

Secondo piatto

Secondo piatto to według wielu przewodników po Włoszech etap, kiedy czas na mięso, ryby i owoce morza. I jest tu drobny błąd, bo przeciętny Włoch ma więcej wspólnego z wegetarianinem niż z mięsożercą. Mięso jada i owszem, ale może raz w miesiącu.

Co więc na drugie danie? Klasyk klasyki, czyli parmigiana di melanzane!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez JUSTYNA | PANDASTYCZNIE 🐼 (@justynakarolakofficial)

  • 2 bakłażany
  • mozzarella
  • parmezan
  • passata pomidorowa
  • czosnek
  • bazylia
  • sól i pieprz

Pokrój bakłażany na cienkie paski. Posól i odstaw, by puściły sok. Na patelni zmiażdż 1 ząbek czosnku (tylko pamiętaj, nie w prasce a na patelni!). Dodaj passatę pomidorową (możesz użyć ok. 250g świeżych pomidorów), posól i popieprz. Dodaj świeżą bazylię, tylko pamiętaj o tym, by porwać ją na strzępy a nie kroić. Gotuj przez chwilę, a pod koniec dodaj parmezan.

Teraz tworzymy coś w rodzaju lasagne z bakłażana. Wlej trochę sosu na dno naczynia żaroodpornego i połóż kilka plastrów bakłażana. Na nim ułóż plastry mozzarelli i zalej odrobiną sosu – i tak dopóki się składniki nie skończą, warstwa jedna po drugiej. Piecz około 20min w piekarniku, w temperaturze 200 stopni Celsjusza.

Dolce

Nie mogło się obejść bez deseru. Włosi bez niego nie opuszczą stołu. Proponuję Ci coś lekkiego i przyjemnego, czyli sorbet cytrynowy. Nasze cytryny nie umywają się do włoskich, ale po potraktowaniu odpowiednią ilością cukru dają radę. A jeśli nie masz już ochoty stać przy garach, zawsze możesz kupić gotowy sorbet. Ja jednak proponuję Ci zrobić go samodzielnie.

  • szklanka wody
  • szklanka cukru
  • sok z kilko cytryn

Ugotuj wodę z cukrem, gotując ją około 10min aż jej nadmiar odparuje i zostanie Ci gęstszy płyn. Dolej soku z cytryny, wymieszaj, przelej przez sito do pojemniczków i po wystygnięciu wstaw do zamrażarki na 1 dobę.

Co potem?

Włosi rzadko siedzą w domu w czasie wolnym. Ty jednak możesz oddać się słodkiemu lenistwu. W końcu po takiej porcji pyszności najlepiej położyć się na kanapie, przykryć się kocykiem i obejrzeć film. Tak, to ten moment. Możesz w końcu włączyć telewizor. Co powiesz na przyjemny film dokumentalny o najpiękniejszych zabytkach Włoch? A może coś o wulkanach? Ja z pewnością wybrałabym to drugie ;)

Co powiesz na taki kozi wieczór? Chyba fajny pomysł, prawda?

Pozdrawiam Cię serdecznie

Justyna

 

 

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.