Kartka z dziennika Brajana

Myślałam, że ten temat mnie nie dotyczy.  Naiwnie wierzyłam, że nigdy w moim otoczeniu nie pojawi się żaden Brajan. A jednak życie potrafi zaskakiwać. Dziś, po dwudniowej obserwacji, już wiem, jak mogłaby wyglądać kartka z dziennika Brajana.

Brajan

Wspomniany przeze mnie Brajan jest wczesnym nastolatkiem – tak więc można powiedzieć, że jest egzemplarzem jednej z pierwszych generacji systemu brajanowego. W życiu miał zawsze wszystko podstawione pod nos i nie musiał się martwić o to, że rano pójdzie do szkoły bez śniadania.

Szkoła

Brajan nie przykłada się zbytnio do nauki, ale nie musi martwić się o złe stopnie. W końcu jeśli pojawią się jakieś przeszkody w edukacji zaradna, kochana mama znajdzie sposób, żeby zdał do następnej klasy. Jeśli nauczyciel będzie robił problemy, zawsze może go przecież zaszantażować, że nie dopełnił obowiązków, lub zachowywał się niestosownie. Bo przecież ma dowody, pieczołowicie zbiera wszelkie materiały świadczące o tym, że nauczyciele są niekompetentni – wszystko w imię zabezpieczenia edukacji syna w najlepszej szkole w mieście.

Ale miało być o Brajanie, a ja odbiegłam znacząco od tematu. Mimo wszystko wydaje mi się niezbędne, by nakreślić trochę tło historii.

Codzienność Brajana

Gdy Brajan wstaje, ma już naszykowane śniadanie na stole. Nie, nie zwykłe, zimne kanapki z serem i wędliną, kanapki są dla ludzi gorszego sortu. Aby dziecko dobrze się rozwijało, musi jeść tosty z nutellą, do tego popić śniadanie Kubusiem i na deser zakąsić kawałek ciasta mocno czekoladowego.

Rozrywki

Najedzony Brajan udaje się do swojego pokoju pograć na komputerze. Tam też czeka na kumpli, którzy w wakacje przychodzą do niego koło południa z laptopami gamingowymi i do wieczora nawalają razem w jakąś strzelankę, zamknięci na klucz w pokoju – dowiedzenie się w co grają stało się dla mnie tajemnicą XXI wieku, jednak nie rozwikłałam zagadki – chłopcy otwierali drzwi tylko wtedy, gdy musieli skorzystać z toalety, lub gdy mama Brajana przyniosła im obiad i zostawiła pod drzwiami, uprzednio informując ich o tym. SMS-em.

Rodzice Brajana popełnili jeden, zasadniczy błąd, remontując mieszkanie – nie postarali się o dźwiękoszczelne drzwi. Dzięki temu drobnemu przeoczeniu Brajan z kolegami skutecznie zagłuszają sweet reunion po latach koleżanek matki chłopaka. Ale przecież Brajan się tym nie przejmuje, nawet pomimo wielu upomnień ze strony mamy (tak, również za pomocą sms-ów).

Usprawiedliwienie Brajana

Sama Karyna argumentuje, że chłopak ma wakacje i nie może go ograniczać, bo w szkole wystarczająco go męczą nauką. Ma wakacje, to niech się zabawi – powtórzyła to zdanie kilkukrotnie. Na moje pytanie o to, dlaczego nie reaguje na przekleństwa, koleżanka stwierdziła, że chyba nigdy młoda nie byłam, skoro przejmuję się tym, że młodzież czasem sobie przeklnie. Nie pytałam, czy przez czasem rozumie wiązankę pt. „ty po@#$@# sk^#$^@, na lewo, bo nas wszystkich zap^*@#$%!!!” – a takich wiązanek były setki w ciągu zaledwie dwudniowego mojego pobytu u Karyny.

Och, znowu odbiegłam od tematu.Pardon.

Brajan i jego kumple skończyli grać o 20:00 i opuścili mieszkanie z zamiarem udania się na dyskotekę. My, kobiety, kontynuowałyśmy posiadówę do 2:00 w nocy, po czym zasnęłyśmy w pokoju dziennym.

Brajan pojawił się o 4:00 rano. ledwo trzymając się na nogach. Karyna zerwała się na równe nogi, by zaprowadzić syna do łazienki, a po tym rzuciła się w wir ratowania dziecka – przecież musi mieć miskę przy łóżku, butelkę z zimną wodą i pościelone łóżko jak się położy Kac, morderca, nie ma serca. Brajan pał do południa, a po przebudzeniu historia powtórzyła się jeszcze raz. Oh, wait, nie miał na śniadanie tostów, miał naleśniki z masłem orzechowym – ale dzień przebiegł według takiego samego schematu. Nie wiem, czy trzeci dzień wyglądał inaczej, ponieważ zebrałam się do domu.

 

 

Foto: Glenn Carstens-Peters