Każdy ma swoje pudełko

Dobrze czytasz, pudełko. Przeczytaj tekst i zastanów się przez chwilę – po której stronie tego pudełka jesteś i czy jest to dobre miejsce dla Ciebie?

Po raz pierwszy z pojęciem pudełka spotkałam się pracując w korporacji

Wiąże się ono dość ściśle z pojęciem strefy komfortu. W bardzo wielkim skrócie – jako człowiek masz swoje pudełko, które jest Twoją strefą komfortu i nie wychodzisz z niego, bo jest Ci dobrze. Ale czasami jednak fajnie by było z niego wyjść, bo się marnujesz i pudełko, które jest Twoim schronieniem znacząco Cię ogranicza.

W rzeczywistości pudełko ma jeszcze inny wymiar

To nie tylko miejsce, w którym przebywa Twoje prawdziwe „ja”. To także symbol lęku przed światem – przed komentarzami znajomych, przed życiem w niestandardowy sposób, przed śmiercią… – wszystko to, co hamuje Cię przed zrobieniem tego, czego pragniesz jest Twoim pudełkiem. I chroni Cię przed negatywnymi skutkami Twoich działań.

Pudełko daje poczucie bezpieczeństwa i komfortu

Ale może zacząć przytłaczać i stać się pułapką. Spójrz na ludzi wypalonych zawodowo – tkwią w tym swoim pudełku, bo ono daje im bezpieczeństwo finansowe. Ale oni nie są szczęśliwymi ludźmi. Idą do pracy bo muszą, a po przyjściu do domu myślą o tym, że znowu muszą iść do pracy. I tak w kółko. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że przyzwyczaili się do tego i akceptują ten stan rzeczy. Nie ma w nich woli zmiany życia na lepsze. I to jest smutne.

Jak by tego było mało inni ludzie też nas próbują pudełkować

Inaczej nazywa się to przypinaniem łatki, etykietki. Jak zwał, tak zwał – chodzi o upychanie nas w określone wzorce. Jeśli jesteś kobietą zostaniesz upchana do któregoś z boxów: „kura domowa”, „głupia blondi”, „atrakcyjna kobieta”, „pasztet”, „mamuśka”. Jeśli jesteś facetem, na pewno wylądujesz w jednym z pudełek „pan ważniak”, „dres”, „friendzone”, „ciacho”… Lub też innym, bo ciągle powstają nowe. Ludzie wręcz kochają upakowywać innych w pudełka. I oburzają się, gdy ktoś próbuje zrobić z nimi to samo ;)

Kończąc teorię na temat postrzegania pudełkowania…

To od Ciebie zależy, czy to pudełko stanie się Twoją trumną, czy też nic nie znaczącym klockiem z kartonu kurzącym się na strychu. Jest naprawdę wiele sposobów radzenia sobie z pudełkiem. Jeśli ciągle ktoś podcina Ci skrzydła ogranicz kontakty z tą osobą, lub przestań się jej zwierzać z działań, które wiesz, ze na pewno nie spotkają się z jej aprobatą. Jeśli praca Cię przytłacza spróbuj podnieść swoje kwalifikacje (internet to dobre źródło zdobywania wiedzy) i zmień ją.

Ja mam jeszcze inny sposób

Wyobraź sobie, że możesz… Zapakować wszystko to, co przeszkadza Ci w codziennym życiu i zamknąć w pudełku, które do tej pory Cię ograniczało :) Jeśli nie podoba Ci się Twoja praca ale nie możesz jej w tej chwili zmienić – zostaw ją w tym pudełku – nie ma sensu przynosić jej do domu i psuć sobie dzień. Jeśli rodzice próbują zmusić Cię do życia według ich wizji – zamknij… No może akurat rodziców nie zamykaj, ale przeanalizuj ich racje – i te, z którymi się nie zgadzasz zamknij w pudełku. Pakuj do tego pudła wszystko, co Ci przeszkadza tak, aby przestało być ono Twoim miejscem zamieszkania. Do tej pory było ono Twoim schronieniem przed tym, co złe. Jednak jeśli wszystko, co złe upakujesz do pudełka, to poza nim nie zostanie już nic, czego musisz się obawiać. Nie będziesz już potrzebować pudełka, bo świat będzie dla Ciebie bezpieczny.

Wiem, że pewnie uważasz, że łatwo mi się wymądrzać przez internet, a pewnie nic nie wiem o życiu.

No przyznaj się? :) Ale ja też dopiero niedawno uświadomiłam sobie jak grube były ścianki mojego pudełka. I ja też musiałam pomyśleć o tym, jak się z niego wydostać. I ja również wpakowałam do niego negatywne komentarze bliskich osób, zrzędzenie „za co ty będziesz teraz żyć?”, paczki chusteczek, które stały się nieodłącznym towarzyszem nieprzespanych, zapłakanych nocy, meliskę, myśli o tym, co dalej będzie. I musiałam podjąć kilka decyzji, które w najbliższym czasie wywrócą moje życie do góry nogami. Niektóre z nich już je wywracają, ale nie mogłam tak dłużej – w zamkniętym pudełku zabrakło powietrza.

Uwierz mi, że boję się tego, co będzie w przyszłości

Ale uważam, że lepiej walczyć o życie i szczęście, niż się udusić w pudle. Codziennie sobie powtarzam: „To pudło może do tej pory było moim przekleństwem, ale na pewno nigdy nie będzie moją trumną!”. I z każdym dniem utwierdzam się, że warto było.

Z pudełkiem jest tak, że każdy musi dojrzeć do tego, żeby z niego wyjść

Niekiedy wystarczy tylko mały impuls, kropla przepełniająca czarę goryczy. Ale czasami ten proces może trwać znacznie krócej – jeśli jesteś osobą ciekawską nigdy nie zadowolisz się siedzeniem w pudełku – zawsze będziesz się zastanawiać, co jest za tymi cienkimi kartonowymi ściankami, które odgradzają Cię od świata – wiedząc, że za każdym razem, gdy wyjdziesz z pudełka świat będzie inny, nie usiedzisz w pudle zbyt długo.

Tak więc – jeśli czujesz się nieszczęśliwym człowiekiem, jeśli rośnie w Tobie frustracja i niezadowolenie z życia, a boisz się wywrócić swoje życie do góry nogami – zacznij powoli wygryzać dziurę w swoim pudełku. Następnie wrzucaj do niego wszystko, co uznasz za niepotrzebne i to, co Cię boli. Zamknij, zaplombuj, postaw to pudło na strychu swojej świadomości. Za 10 lat uznasz, że stoi niepotrzebnie i je wyrzucisz. Wbrew pozorom upchanie wszystkiego do pudła wiele nie kosztuje, a na pewno zmieni Twoje życie. Gwarantuję, że na lepsze.

 

 

Foto: Erda Estremera

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.