Kobieta gracza – słomiana wdowa

Większość kobiet denerwuje się, gdy ich partner gra w gry komputerowe. Co się stanie, gdy kobieta trafi na wytrawnego gracza? Takiego, który znika na długie godziny i go po prostu… nie ma? Kobieta gracza nie ma lekko… Czy pomogą nerwy, tupanie nogą, awantury, w trakcie których latają po kuchni talerze?

Niektórzy mężczyźni łowią ryby, inni sklejają modele samolotów, jeszcze inni tuningują samochody. Co się dzieje, gdy mężczyzna za pasję obrał sobie granie w gry? Czy da się to jakoś pogodzić w związku?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna

Pozornie w związku panuje sprawiedliwość, bo wtedy, kiedy on strzela do obcych, Ty rozmawiasz z koleżankami, czytasz książki, buszujesz po internecie. Każde z was ma czas dla siebie i może z nim robić to, co chce. Niektórzy nazywają to kompromisem w związku, inni rozwijaniem swoich pasji. Jak zwał, tak zwał – jesteście wolnymi ludźmi i macie prawo do czasu dla siebie. Nie jesteście papużkami nierozłączkami, więc każde z was ma obszary swojego życia, w których rozwija się samodzielnie.

Życie kobiety gracza wydaje się być proste

Realia są trochę inne. Niby facet znika tylko na kilka godzin dziennie, żeby poplejać w Wieśka. Tylko kilka godzin, ale czasami się przedłuża i są to całe wieczory. Pytanie – ile może trwać okres tolerancji u kobiety wobec przeciągających się tygodni, gdy siedzi (nie do końca) sama w domu? Przecież w końcu się znudzi wszystkim co robi i zacznie zabijać czas gapieniem się w sufit. Co ma robić w tym czasie, żeby nie zwariować? Bo widzisz, Czytelniku, żeby zrozumieć, o czym piszę, musisz wiedzieć, że życie gracza…

Jest pełne sprzeczności

I kobiecie się przypadkiem obrywa, gdy facet jest wciągnięty w wir gamingowy. Gracz nie potrafi skupić się na dwóch rzeczach na raz, więc popada w skrajności.

Ma tygodniowe ciągi, przypominające trochę nałóg, że by się najchętniej nie odklejał od komputera. Wtedy zaniedbuje kobietę i wszystko inne, bo wychodzi z założenia, że się nagra i będzie miał spokój na jakiś czas. Kobieta musi to zaakceptować i koniec, wyrzuty sumienia nie istnieją, bo tłumaczy sobie to tym, że po prostu tak ma, a kobieta wiedziała, z kim się umawia.

Te okresy przeplatane są innymi – facet wychodzi ze swojej dziupli z mocnym postanowieniem, że to już koniec. Grał nie będzie, bo to dziecinada, a on jest dorosły. Sprawdza, po ile stoi jego karta graficzna, bo zamierza ją sprzedać póki jest boom i karty na rynku stoją wysoko. Wścieka się na siebie, bo stracił setki godzin, w trakcie których mógł podbić świat. Wkurza się, bo realizacja jego marzeń oddaliła się znacząco przez czas, kiedy przebywał w wirtualnym świecie. Czuje się winny, bo dociera do niego, że kobieta cierpi przez jego ciąg i czuje się zaniedbana. Gdy to wszystko poskłada do kupy oblewa go zimny prysznic i staje się normalnym facetem. Wtedy ma czas na wszystko – nakarmi kota, wyniesie śmieci, zabierze kobietę do kina. Wszystko do kolejnego ciągu.

Kobieta w tym czasie powinna żyć normalnie

Spotkać się z koleżanką, której nie widziała od dawna. Iść na zakupy, bo już dawno nie wymieniała garderoby, a ostatnio trochę przytyła. Iść na imprezę z innymi ludźmi, żeby nie zwariować od siedzenia w czterech ścianach. W czasie, kiedy facet gra kobieta przeczyta wszystkie empikowe bestsellery, nauczy się zawartości Pudelka na pamięć, będzie odświeżać Instagrama setki razy na godzinę i zacznie rozważać nawet sprawienie sobie psa – wszystko w imię tego, by zwalczyć jednego, małego wroga, który wkradł się podstępem do jej szczęśliwego życia – samotność.

Kobieta gracza zasypia samotnie…

Tęskniąc za wieczorami, które spędzali tylko we dwoje. Płacząc do poduszki, bo zaczyna wariować od ciągłej samotności. Nie chce przeszkadzać facetowi, więc cierpi w milczeniu. Ma cichą nadzieję, że jej wybranek zorientuje się, że trochę za dużo czasu spędza przed komputerem. I tak mijają kolejne noce – on gra i gra, ona przewraca się z boku na bok. Udaje, że śpi, gdy chłopak idzie do toalety, bo nie chce, żeby zorientował się, że jest nieszczęśliwa. Zmęczona wielogodzinną męczarnią zasypia…

I budzi się w pustym łóżku…

Bo mężczyzna wstaje pierwszy, w myśl idei – im wcześniej wstanę, tym szybciej się obrobię i będę mógł znowu usiąść do gry. W dzień kobieta nie chce mu przeszkadzać, bo pochłonięty jest pracą do tego stopnia, że tylko od czasu do czasu daje znać, że żyje. Kobieta nie ma siły walczyć o swoje – nie widzi sensu rzucać talerzami i robić awantur, bo wie, że nie wygra. Już dawno się poddała. Czeka aż okres gamingowy przejdzie i jej facet przeistoczy się z powrotem we wzór wszystkich cnót. Bo…

Poza okresami gamingowymi jest sielanka

To najwspanialszy facet na świecie. Daje kobiecie wszystko, czego ta potrzebuje. Zabiera do kina, do restauracji i na zakupy. Obejrzy w domu nawet najnudniejszy dla niego film, jeśli tylko kobieta będzie miała na niego ochotę. Poda śniadanie do łóżka, posprząta, wyniesie śmieci, zrobi zakupy. Odda ostatnią swoją kanapkę i będzie rozpieszczał kobietę do granic możliwości. I to wszystko w okresach, kiedy zapomina, że posiada coś tak magicznego jak konsola. Dopóki znowu jej przypadkiem w szafie nie odnajdzie, sielanka będzie trwała.

Dziewczyny marynarzy mają lepiej?

Marynarz od czasu do czasu przyśle list, że tęskni. Wyśle cholernego smsa, że cierpi na chorobę morską. Zadzwoni, że pogoda jest do dupy i marzy o domowym zaciszu. Kobieta wie, że faceta po prostu fizycznie w domu nie ma i grzecznie na niego czeka, aż ten wróci.

Kobieta gracza, gdy ten jest w ciągu, widzi swojego wybranka na co dzień, ale jest to tylko jego  ciało. Mózg faceta jest scalony z procesorem komputera do tego stopnia, że zapiekły się styki. Tak przynajmniej kobieta to sobie wizualizuje, bo nie pojmuje, jak można się aż tak wyłączyć na otoczenie. Rozumie, że można od czasu do czasu pograć, ale nie rozumie tych ciągów gamingowych.

No i przede wszystkim za każdym razem zastanawia się – co się stało z jej kochającym, troskliwym mężczyzną? Czasami już nie wyrabia, zmęczona huśtawkami, jakie funduje jej ukochany – jednego dnia niekończące się czułości, innego dnia on ledwo zauważa, że ona istnieje. Chciałaby wyjść z nim gdzieś z domu, a on nie chce, bo już późno, bo zaraz zaczną schodzić się inni gracze i będą przeżywali razem kolejną, emocjonującą rozrywkę. Tymczasem jedyną emocjonującą rozgrywką w życiu kobiety jest przygotowanie kanapki z serem.

Są dni, kiedy kobieta ma ochotę…

Pizgnąć to wszystko w cholerę i wyjechać gdzieś, gdzie będzie mogła odpocząć psychicznie i poczekać, aż ten gamingowy koszmar się skończy. Dusi się w domu, a negatywne emocje w niej narastają do tego stopnia, że płacze po kątach lub chodzi zdołowana. Jeśli ma pracę, oddaje się w jej wir, jeśli nie ma, z desperacji… zaczyna jej szukać, żeby nie być sama. Ciągle jest nerwowa, ale głupio jest robić jej sceny o głupie gry, więc za każdym razem gryzie się w język. Po cichu jednak marzy o zacisznym miejscu nad wodą, gdzie mogłaby oczyścić umysł i się zrelaksować.

Są jednak i takie, kiedy bez problemu potrafi zorganizować sobie czas 

I aż tak bardzo samotności nie odczuwa. Czasami jest to jedno, niewinne spotkanie z koleżanką i jest jak nowo narodzona. Wraca do domu uśmiechnięta i wszystko jest w porządku. Organizuje sobie kolejne dni zadowolona, że może się rozwijać towarzysko. Przechodzi w miarę bezboleśnie okres gamingowy, a jej kolekcja butów rośnie. Tylko czy materialnymi dobrami jest w stanie załatać dziurę, którą konsekwentnie wierci pojawiająca się od czasu do czasu samotność? Czy konsumpcjonizm jest w stanie zaspokoić głód uczuć, który ją męczy?

Czy pies, którego przygarnie z desperacji, obejrzy z nią film? Może i obejrzy, ale nie przytuli jej i nie przyniesie ciepłego kakao. Pies nie ma klaty, do której można się przytulić, gdy znowu pojawi się dołek. Nie zrobi jej pizzy po północy, gdy będzie miała na nią ochotę. Nie podniesie jej na duchu, gdy będzie wątpić, czy w dobrym kierunku zmierza w życiu. Do tego potrzebny jest facet. Nie w gamingowej dziupli z padem w ręku. W sypialni ze swoim silnym ramieniem.

No i najważniejsze: czy dla dwóch – trzech tygodni samotności raz na pół roku warto jest się wściekać i marnować sobie życie, dołując się? Chyba nie warto. Nie przeszkadzało Ci to kobieto wcześniej, to teraz nie narzekaj. On wyjdzie z tej swojej dziupli i będzie po staremu. Wykorzystaj ten czas na zrobienie tego wszystkiego, co odkładałaś na później. Marzenia, które czekają w nieskończoność nigdy się nie zrealizują. Weź byka za rogi i zacznij działać!

 

 

Foto: Aidan Granberry

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.