Korepetycje z odchudzania – coś dla ciała jesienią

Korepetycje z odchudzania to coś nowego i szalenie interesującego. Byłam do nich nastawiona trochę sceptycznie, ponieważ myślałam, że o odżywianiu mam już sporą wiedzę. O, jak się pomyliłam!

OSTRZEŻENIE: Wpis jest bezczelną reklamą, ponieważ jestem tak bardzo zachwycona kursem, że muszę się podzielić swoją radością ze światem. Jeśli nie lubisz reklam, to nie czytaj. Jeśli jednak zaciekawiło Cię, czym się tak podniecam i czy warto za to płacić, to poświęć kilka minut na przeczytanie tego wpisu.

Na webinar Moniki Ciesielskiej, dietetyka i autorki bloga dr Lifestyle,  zapisałam się z nastawieniem, że może dowiem się czegoś nowego. Nie przypuszczałam jednak, że dowiem się aż tyle. Zainteresowanie webinarem było na tyle spore, że prawdopodobnie sama Monika była zaskoczona – w końcu uległa prośbom i przeprowadziła go jeszcze raz dla tych, którzy nie mogli wziąć w nim udziału wcześniej.

Czym są korepetycje z odchudzania?

Kursem internetowym, który pomaga naprawić relacje z jedzeniem. Chyba tak można najlepiej określić jego cel. Zawiera on konkretną dawkę wiedzy z zakresu dietetyki i psychodietetyki. Jedna z lekcji kursu ma tytuł Bądź swoim najlepszym dietetykiem. I właśnie to znajdziesz w kursie – wszystko, co jest potrzebne do samodzielnego, racjonalnego odżywiania, które ma na celu chudnięcie/utrzymanie wagi/przytycie – w zależności od tego, czego potrzebujesz. Z pomocą kursu dowiesz się, jak samodzielnie komponować jadłospisy i liczyć kalorie, a nawet ocenić kaloryczność dania, widząc je na talerzu.

Są dwa pakiety do wyboru: STANDARD z jednym wariantem diety za 297zł i PREMIUM z dwoma wariantami diety za 397zł. Różnice między tymi pakietami są spore, więc warto przemyśleć, czego się naprawdę potrzebuje. Jeśli Standard okaże się niewystarczający, zawsze można zrobić upgrade do Premium za niewielką dopłatą.

Jak wyglądają lekcje?

Program podzielony jest na 4 moduły, a każdy z nich zawiera 5 lekcji. Monika rozsądnie dawkuje wiedzę, nie pozwalając na podgląd materiałów z całego kursu od razu – widać tylko tematy lekcji, ale dostęp do treści uzyskujemy stopniowo, w miarę jak przechodzimy przez cały kurs. Sprytne, bo dzięki temu można bardziej się przyłożyć do każdej lekcji. Bardzo podoba mi się możliwość odhaczania zrobionych lekcji i śledzenie postępów. Tego brakuje mi w innych kursach internetowych i cieszę się, że Monika o tym pomyślała.

Lekcje zawierają bardzo dużo materiałów do pobrania – karty pracy, PDF-y, które można sobie wydrukować i włożyć w segregator, a które zawierają treść całej lekcji, a także nagrania audio. Są także nagrania wideo, a tekstu tyle, że… no kurcze, pierwsza lekcja ma aż 7 stron formatu A4! Solidna dawka wiedzy!

Szacunkowy czas trwania kursu to ok. 20 dni, ale wszystko zależy od naszego wolnego czasu i chęci. Podoba mi się, że po zakończeniu kursu bezterminowo zachowuje się dostęp do wszystkich materiałów i aktualizacji.

Nie planowałam zakupu kursu

Ot tak jakoś samo wyszło. Webinara słuchało się na tyle dobrze, a wiedzy w nim było tyle i tak przystępnie była ona przekazana, że w pewnym momencie po prostu weszłam na stronę i… samo się kliknęło. I to Premium #takbyło

Tak na poważnie, to tylko pierwsza część tego akapitu jest prawdziwa. Nie planowałam zakupu, ale dobrze się słuchało. Jestem z tych, co wolą wszystko robić na własną rękę (także się odchudzać), więc po prostu dużo czytałam o odżywianiu i redukcji wagi, i w oparciu o tą wiedzę planowałam swoje odchudzanie. Efekty są takie, że nadal mam 7kg za dużo, więc skusiłam się na kurs, bo chciałabym się ich pozbyć raz na zawsze, a nie (jak do tej pory mi to wychodziło) na pół roku. Chcę zrobić coś dla siebie na jesień i nie dopuścić do obrośnięcia tłuszczem na zimę. I żeby już tak zostało ;) I Ciebie zachęcam do tego samego, jeśli czujesz podobnie.

Kiedy kończą się zapisy?

14 września. Po tym terminie trzeba będzie czekać na następną edycję.

Czy kurs zastąpi wizytę u dietetyka?

I tak i nie. To zależy od tego, czego oczekujesz, bo każdy, kto idzie do dietetyka ma wobec niego swoje oczekiwania.

Na pewno okaże się lepszą opcją dla tych, którzy potrzebują motywowania się wzajemnie, pragną racjonalnie się odżywiać i schudnąć zdrowo oraz powoli. Przyda się tym, którzy chcieliby więcej wiedzy, a mniej gotowych rozwiązań (samemu trzeba sobie wszystko wypracować, wcielając w życie wiedzę z kursu). Kurs będzie najlepszą opcją dla tych, których problem leży w lenistwie lub braku motywacji do działania. Także dla tych, którzy całe życie są na diecie i są sfrustrowani, bo nie widzą efektów, a myślą, że odżywiają się w sposób prawidłowy. No i jest wspaniałym źródłem wiedzy o samym jedzeniu – co jest zdrowe, co niezdrowe, jak czytać etykiety – dla wszystkich zwolenników mody na bycie fit jest jak znalazł, choć nie tylko – kobiety, które zostały matkami też chcą zrobić wszystko, by ich dzieci jadły zdrowo – więc znajdą tutaj sporo cennej wiedzy.

Natomiast jeśli szukasz suplementów, preparatów na odchudzanie i wszelkich wspomagaczy, z których naręczem często wychodzi się od dietetyka, to niestety nie tędy droga. Kurs uczy jak osiągać długofalowe efekty za pomocą zmiany nawyków i podejścia do tematu odchudzania, więc nie pomoże Ci schudnąć 10kg w 2 tygodnie. Nie podpowie Ci, jakie tabletki łykać, żeby przyspieszyć spalanie tłuszczu i nie zrobi Ci potrzebnych pomiarów ciała (które, nawiasem mówiąc, sama możesz sobie zrobić w domu). Kurs online nie zastąpi wizyty, jeśli potrzebujesz kogoś w rodzaju mentora w swojej drodze do uzyskania idealnej sylwetki. No i chyba najważniejsze – wizyty u dietetyka są niezastąpione, jeśli problem z odchudzaniem tkwi bardziej w głowie, niż w lenistwie – jeśli cierpisz na zaburzenia odżywiania, masz problem z depresją i samooceną tutaj dietetyk bije na głowę wszystkie kursy z zakresu zdrowego odżywiania (nawet ten).

Już wiesz, czym się tak bardzo podniecam. Sama oceń, czy potrzebujesz korepetycji z odchudzania. To jest tylko i wyłącznie Twój wybór.

Ja kupiłam, jestem zadowolona z tego, co zawiera, pozostaje mi tylko przez niego przejść i wcielić w życie pozyskaną wiedzę ;) Może i jesień nie jest standardową porą na odchudzanie, bo przecież wszyscy zabierają się za to od Nowego Roku, ale… czemu nie spróbować? ;)

 

 

Foto: rawpixel