Kto Cię ma zaakceptować jeśli Ty siebie nie akceptujesz?

Zaakceptować siebie nie jest łatwo. Nie wierzysz? Znajdź kobietę, która kocha swoje ciało w 100%. Większość z nas chciałaby coś poprawić w swoim ciele lub zmienić coś w sposobie myślenia. Ty też dążysz do jakichś standardów, prawda?


Jak Cię widzą, tak Cię piszą i inne bzdety…


Kogo to w ogóle obchodzi?

Zastanawiałaś się kiedyś skąd wynikają Twoje problemy z samoakceptacją? Dla kogo chcesz coś w sobie zmienić? I czy to aż takie ważne?

Smutna prawda jest taka, że większość ludzi dokopuje Ci tylko po to, by poczuć się lepiej. Pod płaszczykiem fałszywej troski o Twój wygląd wyrażają zaniepokojenie tym, że Twoja pupa się powiększyła albo brzuch zaczął Ci wystawać.

Prawdziwa przyjaciółka powie Ci wprost – jesteś gruba, ale WALIĆ TO. Usłyszysz od niej, że owszem, ostatnio trochę przytyłaś, ale tak długo jak jest ci z tym dobrze niczego nie zmieniaj. Powie Ci też, że masz te odstające uszy, ale nie ma ludzi idealnych – są tylko ci po operacjach plastycznych.

Nie masz obowiązku się zmieniać

Chyba, że Ty sama tego chcesz. Ale ważne jest to DLACZEGO chcesz się zmienić. Nie ma nic złego w wytyczaniu sobie indywidualnych celów, które osiągasz sama dla siebie. Super jest inicjatywa, by schudnąć i mieć lepszą kondycję, bo lubisz chodzić po górach. Fajny jest pomysł, by zmniejszyć wagę dla wciśnięcia się w stare ubrania, które były mega kobiece i podkreślały wszystkie Twoje atuty. Jak najbardziej popieram Twoje dążenie do pięknego, białego uśmiechu i wiele innych inicjatyw, które robisz tylko dla siebie.

Jeśli chcesz się zmienić tylko po to, by inni lepiej Cię widzieli, to odpuść. Nic Ci nie da powiększeniu biustu tylko dlatego, że Twój chłopak tak chce. Zadowolisz tak naprawdę jego, a nie siebie. Nie będziesz mieć nic także z utraty 2 kilogramów, gdy wzięłaś się za odchudzanie bo bolały Cię docinki rodziny – Twoja ciocia tego nie zauważy. Zauważy za to z satysfakcją, gdy te 2 kilogramy odzyskasz. Czy warto się katować?

Nie uszczęśliwisz wszystkich

Smutna prawda jest taka, że choć byś wychodziła z siebie, nie zadowolisz wszystkich. Zawsze znajdzie się ktoś, dla którego będziesz za chuda, albo za gruba. Zawsze ktoś wytknie Ci krzywe nogi (masz się przez to powiesić, czy co? Nie zmienisz przecież swojej anatomii!), wyrazi ubolewanie z powodu zbyt dużego tyłka (a przecież nie popędzisz od razu na liposukcję), albo porówna Cię ze szczuplejszą i wyższą kuzynką. To boli, ale naucz się to ignorować. Gdy uda Ci się zaakceptować siebie, inni w końcu też Cię zaakceptują.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Justyna

 

 

Foto:  DESIGNECOLOGIST

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.