Makeup Revolution Mint Chocolate – recenzja

Makeup Revolution Mint Chocolate, zwana także I Heart Makeup Mint Chocolate, często jest nazywana tańszą wersją palety z Anastasii – Subculture.

Testy wielu blogerek potwierdziły, że różnice między paletami są zbyt duże, by można było Mint Chocolate nazywać zamiennikiem Subculture, jednak jakość cieni i pigmentacja taniej palety z MUR stoją na wysokim poziomie.

Mint Chocolate

Podstawowe informacje o Mint Chocolate

Paleta Mint Chocolate zawiera łącznie 16 cieni – 2 satynowe, 7 perłowych i 7 matowych. Jeeden z perłowych cieni jest duochromem, co staje się powoli standardem na palety Makeup Revolution, ponieważ często znajdziemy tego typu cienie w ich najnowszych paletach. Gama kolorystyczna jest interesująca – oprócz standardowych brązów znajdziemy tu także zielenie, żółcie i czerwienie.

Zapach palety zdecydowanie jest daleki od miętowej czekolady, ale bardzo przyjemny. Paleta posiada lusterko, także sprawdzi się w podróży. Kolorystyka jednak wydaje się na tyle niestandardowa, że prawdopodobnie niewiele kobiet zabierze ją w podróż – w końcu utarło się, że na co dzień używa się w miarę stonowane kolory.

Tak prezentują się swatche (patrz od lewej do prawej):

Mint Chocolate

I rząd:

Sugarcoated – złoto-beżowy, satynowe wykończenie
Engaged – brązowy ze na srebrnym połyskiem, satynowe wykończenie
Tea – różowo-brzoskwiniowy, matowe wykończenie
Lust – ciepły brązowy opalizujący na srebrno, perłowe wykończenie
Poison Ivy – szmaragdowy zielony, matowe wykończenie

Mint Chocolate

II rząd:

Secret – czekoladowo-brązowy, matowe wykończenie
Worlds Apart – ciemny czerwony, matowe wykończenie
Distorted – miedziany, perłowe wykończenie
Rivals – oliwkowo-zielony, perłowe wykończenie
Interupted – waniliowo-beżowy, matowe wykończenie
Compromise – brązowo-złoty, perłowe wykończenie

Mint Chocolate

III rząd:

Awaken – zimny brązowy, matowe wykończenie
Disturbance – złoto-żółty, perłowe wykończenie
Commotion – ciemny zielony, perłowe wykończenie
High Standards – beżowo-brązowy, perłowe wykończenie
Confession – cielisty, matowe wykończenie

Plusy palety

Zdecydowanie pigmentacja i różnorodność kolorystyczna. MUR przyłożyło się do tej palety i stworzyło coś dobrego. Do tego w końcu doczekaliśmy palety, w której umieszczono bardzo fajne zielenie i to w większej niż 1 sztuka ilości oraz w kilku wykończeniach. Daję też plusa za duochrom, bo kocham ten typ cieni.

Minusy palety

Zdecydowanym minusem palety jest brak czarnego cienia. Dobrze, że znalazł się w palecie matowy beż, jednak mógłby być trochę cieplejszy – bardziej idzie w róż, niż w żółte tony. Ostatnim minusem palety jest cień Tea, ale o nim niżej.

Najsłabsze ogniwo

Cień Tea mógłby być bardziej napigmentowany. Pigmentacja jego jest dobra, ale lekko odstaje od reszty i musiałam się do niego przyczepić, szukając najsłabszego ogniwa.

Paleta ta jest bardzo ciekawa pod względem kolorystycznym i stanowi dobry kompromis między jakością cieni a ich ceną. Cienie dobrze się trzymają i nie bledną w ciągu dnia. Za tę cenę warto się pokusić o miętową czekoladkę, o ile jest się fanem tej kolorystyki. Cienie osypują się w granicach normy, a ich konsystencja jest przyjemnie kremowa, wręcz masełkowa.