Podsumowanie lutego

Luty minął szybko, ale był dla mnie bardzo żywiołowy. Na blogu poruszyłam ciężkie tematy, o których chciałam napisać już od dawna. Kolejne miesiące upłyną na drążeniu ich jeszcze głębiej ;)

Co się działo na blogu?

Czy wszystkie cele udało mi się zrealizować?

Czas przypomnieć sobie, co zaplanowałam i zrobić rachunek sumienia:

Wejść w YouTube

Niestety znowu mi się to nie udało. Brakło mi na to czasu, ponieważ źle sobie rozplanowałam grafik i w wyniku niewielkiej rewolucji, o której dowiecie się prawdopodobnie w okolicach maja, nagrywanie zeszło na dalszy plan. Niestety chwilowo muszę przemilczeć o co chodziło, ponieważ chcę przygotować psychicznie moją rodzinę. Nie, nie jestem w ciąży ;)

Zrobić porządek w szafie

To mi się udało. Przejrzałam wszystko bardzo dokładnie i odchudziłam znacząco swoją szafę. Pozbyłam się tak na oko połowy ubrań. Nieco dobijające jest to, że gdy otwieram szafę, nie widzę większej różnicy. Ale powoli do celu… Będę sukcesywnie wymieniać garderobę, pozbywając się kolejnych ubrań i wymieniając je na sukienki.

Wrócić do skakania na trampolinie i pilatesu

Do pilatesu wróciłam, ale do trampoliny coś nie mogę. Częstsze treningi pilatesu dowiodły mnie do pomysłu kupienia dłuższej maty, ponieważ obecna jest zdecydowanie zbyt krótka. Przy niektórych ćwiczeniach stopami zwijam ją i zaczyna mnie to lekko irytować. Pomyślę ponownie o nowej macie w okolicach kwietnia.

Ponowić dietę redukcyjną

Wróciłam do redukcji ale ten temat trochę kuleje, ponieważ mam problem z regularnością w spożywaniu posiłków. Liczę, że zmieni się to w miarę kontynuowania redukcji i przestanę omijać drobne posiłki. A może po prostu zmniejszę ich ilość utrzymując dzienną kaoryczność, skoro nie jestem w stanie trzymać się wcześniej ustalonej ich liczby?

Przeczytać 3 książki

Zjadanie zwierząt Jonathana Safrana Foera było dla mnie drogą przez mękę, ale w końcu mogę odhaczyć tę pozycję na liście. Seks i inne przykrości Joanny Fabickiej również przeczytałam. W zasadzie, to można powiedzieć, że połknęłam, bo zrobiłam to w zaledwie jeden wieczór. Rusz dupę Jacka Wiśniowskiego również dokończyłam i mogę polecić ją jako fajną pozycję motywującą. Po jej przeczytaniu naprawdę chce się ruszyć dupę ;)

Co ciekawego napisali inni blogerzy?

 

 

Foto: Raphael Schaller

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.