Porządki w szafie. Od czego zacząć wymianę garderoby?

Nastał Nowy Rok, a na Twojej liście noworocznych postanowień jest zrobienie porządku w szafie. Chciałabyś od zera skompletować swoją garderobę, ale nie wiesz za bardzo w którym kierunku iść. A przecież zaczął się sezon wyprzedaży!

Zanim jednak rzucisz się w wir zakupów, zaczekaj! Być może to nie będzie konieczne.

Otwórz szafę

Ile masz ubrań? Czy kilka na krzyż, czy może zawartość szafy wysypała się na Ciebie, bo drzwi trzymały się ze sobą na słowo honoru? A ile ubrań czeka w kolejce do prania? Brałaś je w ogóle pod uwagę, planując zakupy?

No właśnie…

Wydaje nam się, że nie mamy w co się ubrać, a tak naprawdę po prostu nie wiemy co ze sobą połączyć, żeby wyglądać dobrze. Czasem jesteśmy zmęczone standardowymi połączeniami białej koszuli do czarnych spodni i nie wiemy jak ożywić stylizację. Wydaje nam się, że wszyscy nas już w tym żakiecie widzieli i zakładanie go po raz kolejny to zły pomysł.

W praktyce okazuje się, że mało kto zapamiętuje nasze ubrania, bo nie wyróżniamy się z tłumu. Ubieramy się w sieciówkach, dostosowując się do powszechnie panującej mody. No przyznaj się, też tak robisz ;) Żeby zostać zapamiętanym, trzeba wyróżniać się z tłumu, a do tego właśnie służy styl…

Zostawmy to. Przemyślisz to później.

Wyciągnij wszystkie ubrania. Zaczynamy rachunek sumienia…

Ile razy miałaś na sobie wszystkie te rzeczy?

Zastanów się, jak często nosiłaś każde z tych ubrań. Znalazłaś może coś, czego nie założyłaś ani razu? Może masz jakieś niedobitki, które czekały w szafie na święte nigdy. bo kupiłaś je z myślą, że schudniesz i o nich zapomniałaś?

Szczerze odpowiedz sobie na te pytania. Jeśli nie chodzisz w czymś dlatego, że przestało Ci się podobać, możesz z czystym sumieniem się z tym pożegnać. Może jednak masz jakieś fajne perełki, o których istnieniu nie pamiętałaś i fajnie się wpiszą w Twój nowy styl? Nie skreślaj ich od razu.

Kiedy ostatni raz je miałaś na sobie?

Czy tę piękną sukienkę w grochy miałaś na sobie ostatni raz na Ibizie 10 lat temu? A może trzymasz coś w szafie tylko przez sentyment? Czyżby były to białe koszule Twoich byłych, które zostawiłaś sobie na pamiątkę? ;) Nie odpowiadaj mi, nie chcę wiedzieć.

Jednym z wyznaczników tego, czy dana rzecz jest Ci potrzebna, jest częstotliwość jej używania. Jeśli nie nosisz czegoś od ponad roku, pozbądź się tego. Jedyny wyjątek to suknia ślubna, ale tylko ona, pamiętaj! Wszystko inne, które sobie leży w szafie i się kurzy, kwalifikuje się do eksmisji z szafy. Tylko niepotrzebnie zawala Ci miejsce, uwierz mi.

Czy ich rozmiar pasuje na Ciebie?

I nie mam tu na myśli tylko ubrań, które kupiłaś z zamiarem, że do nich schudniesz. Przyjrzyj się jak na Tobie leżą. Czy uwydatniają oponkę, mają korzystny dla Ciebie krój i eksponują, co powinny? Przymierz każde ubranie i zobacz, jak w nim wyglądasz. Przede wszystkim jednak szczerze odpowiedz sobie na pytanie, czy na pewno wyglądasz w tym ubraniu dobrze.

Nie usprawiedliwiaj się, że schudniesz 5kg i będzie leżało lepiej. Nie będzie. Skoro nie było przez ostatnie 5 lat, jaką masz gwarancję, że w tym roku się uda? Najpierw schudnij, dopiero potem planuj garderobę. Inaczej schudniesz za 10 lat, kiedy ta spódnica, którą kupiłaś już dawno wyjdzie z mody.

Jeśli jednak żal Ci się pozbywać ukochanej sukienki, a problem leży w pojedynczych fałdkach tłuszczyku, pomyśl o bieliźnie modelującej. Jest to jedna z tych mniej komfortowych alternatyw, która pozwala ukryć co nieco i dalej cieszyć się noszeniem niektórych ubrań.

W jakim są stanie?

Czy kolory ubrań nadal są żywe? Mają drobne dziurki i przetarcia, czy są w idealnym stanie? A może rękaw bluzki się pruje, bo szwy puszczają?

Stan ubrania to chyba najczęściej używany argument przy porządkowaniu szafy. Nie rezygnuj z niego, ale też nie wyrzucaj ubrania tylko dlatego, że wystaje mu pojedyncza nitka. To, co możesz naprawić, napraw. I tak produkujemy już zbyt wiele śmieci, a ubrań niszczy się zdecydowanie zbyt wiele z tytułu samych zwrotów.

Pojedynczą nitkę utnij, rękaw zszyj lub oddaj do przeróbki krawieckiej w celu skrócenia. Co się da, uratuj, ale nie popadaj w skrajność i nie zaklinaj rzeczywistości, że skoro modne są przetarcia na spodniach, to dziura w ołówkowej sukience wizytowej również przejdzie. Nie przejdzie.

Jaki styl dominuje w Twojej szafie?

Jeśli nie potrafisz go nazwać, ani określić, nic nie szkodzi. Dojdziemy do tego. Przez cały najbliższy rok będziemy obracać się w świecie mody i poznasz ciekawsze style. Teraz jednak spróbuj ocenić, co przeważa w Twojej szafie. Sukienki? Koszule? T-shirty?

To, co masz w dużej ilości, daje Ci jasny przekaz na temat stylu, który preferujesz. A jeśli masz za dużo czegoś, z czego nie jesteś zadowolona, już wiesz, gdzie wprowadzić poprawki. Może właśnie do Ciebie dotarło, że nie cierpisz swetrów, ale z wygody je zakładasz na co dzień? A może istnieje dla nich jakaś wygodniejsza alternatywa, w której będziesz się czuła lepiej? Czy właśnie uświadomiłaś sobie, że swetry kłócą się z Twoim marzeniem o byciu atrakcyjną kobietą w eleganckiej sukience? Dlaczego nie podążać za marzeniami i spełniać je?

Czego Ci brakuje?

A teraz zastanów się, czy kupowanie siódmej, czarnej ramoneski ma sens. Masz ich już sześć. Nie kwestionuję Twojej miłości do ramonesek, ale może akurat bardziej palącą potrzebą będą nowe spodnie? Wiem, że zbliżają się przeceny ramonesek, ale spodnie również kupisz tanio. Nie rezygnuj z nich. Przecież masz tylko dwie pary, a w jednych rozwala Ci się zamek błyskawiczny. Czy da się nosić ramoneskę zamiast spodni? Ja bym chyba nie ryzykowała ;)

Skup się na tym, czego masz najmniej. Obojętnie, czy jest to płaszcz, czy bawełniane gacie. Kupuj to, co jest Ci w danej chwili potrzebne, a szafa na pewno odetchnie z ulgą i będzie Ci wdzięczna za nieupychanie w niej ubrań na siłę.

No dobra, podzieliłam ciuchy na kupki. Co mam z tym wszystkim zrobić?

Ubrania w złym stanie możesz wyrzucić lub… wykorzystać je jako robocze. Wiem, że o tym wiesz, ale czy na pewno to robisz? A może już czas odejść na emeryturę starym ciuchom roboczym i zastąpić je tymi, które planowałaś wywalić?

Ubrania w złym rozmiarze lub w stylu, który przestał Ci odpowiadać, oddaj. Mamie, cioci, przyjaciółce… Jeśli tylko są w dobrym stanie (nie mają plam, nie są zmechacone, dziurawe, wyblakłe), to zamiast wyrzucać do kosza, lepiej komuś podarować. Nie masz nikogo takiego? Zainteresuj się oddaniem ich do domu samotnej matki lub na cele charytatywne. Nie masz ochoty pomagać? Sprzedaj.

Ubrania, których nie jesteś pewna, ale są w dobrym stanie, przetestuj. Poeksperymentuj z połączeniami i dodatkami. Może jeszcze coś uda się z nich wykrzesać i nie są stracone. To samo tyczy się ubrań, których dawno nie nosiłaś lub nie założyłaś ani razu. Daj im drugą szansę. Jeśli nadal się do nich nie przekonasz, postępuj tak, jak z tymi o złym rozmiarze lub stylu.

Nie spiesz się

Wiem, że wyprzedaże nie czekają, ale pośpiech jest złym doradcą. Nie pozbywaj się dobrych ubrań od razu. Opróżnianie szafy za jednym razem przypomina desperackie próby wymazania przeszłości po zawodzie miłosnym. Nie idź tą drogą, bo nic dobrego z tego nie wyniknie. Zostawisz sobie 10 ubrań, chcąc iść z duchem minimalizmu w szafie i… po tygodniu już nie będziesz miała co na siebie włożyć, bo skończą Ci się pomysły. Budowanie spójnego stylu i idealnej szafy to długotrwały proces. Nie da się iść na skróty.

Pozbywaj się dobrych ubrań stopniowo. Zastępuj stare nowymi, starając się zachować równowagę. Każda przyniesiona ze sklepu bluzka niech skutkuje pozbyciem się starej. Nie dopuść do sytuacji, w której Twój portfel i szafa jednocześnie świecą pustkami.

No dobra, ale te wyprzedaże…

Kuszą, prawda? Kup na nich tylko to, na co najbardziej skąpisz. Wcale nie żartuję! Z reguły najbardziej skąpimy na rzeczy pierwszej potrzeby, czyli bieliznę, dobrej jakości rajstopy, skórzane buty lub torebkę. Zamiast kupować kolejną bluzkę koszulową do pracy, kup coś dla siebie, co założysz na co dzień. Staraj się racjonalnie podejmować decyzje zakupowe, ignorując ten wielki napis PROMOCJA.

To dodatki najczęściej robią robotę, a my o nich zapominamy w pośpiechu. Nie nosimy kolczyków, a o apaszce przypominamy sobie dopiero, gdy klimatyzacja w pracy chodzi zbyt mocno. Broszki zaczynają być reliktem przeszłości, a jeszcze tak niedawno były nieodłącznym elementem stylizacji. Nie zakładamy pasków do spodni, bo przerzucamy się na legginsy i inne ubrania, które ich nie potrzebują. Wolimy mieć w szafie 5 par szpilek z tworzyw sztucznych w różnych kolorach i mieć pęcherze na stopach, zamiast zainwestować w dwie pary skórzanych butów, które można nosić komfortowo przez cały dzień.

Wyprzedaże według mnie mają sens wtedy, gdy chcesz kupić coś lepszego w niższej cenie. Kupowanie rzeczy gorszej jakości w dużych ilościach na wyprzedażach sprawia, że wypełniasz szafę ubraniami modnymi przez jeden sezon i Twoja garderoba nigdy nie będzie spójna. Dlatego tak ważne są przemyślane zakupy i mam nadzieję, że w tym roku podejdziesz do sezonu wyprzedaży z głową ;)

 

 

Foto: Artem Bali

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.