Sukienka maxi jest tylko dla niskich. A właśnie, że nie!

Wiele razy w życiu usłyszałam, że sukienka maxi mi nie pasuje, bo jestem za wysoka. I wiecie co? Jest to kompletna bzdura! Wzrost nie ma tu nic do rzeczy!


Każda z nas może nosić sukienkę o długości maxi


Sukienka maxi to kwestia kroju, nie wzrostu

Wysoka kobieta w źle dobranym kroju sukienki maxi najprawdopodobniej będzie wyglądać staro. TO MIT! Nie ma znaczenia to, ile ma wzrostu dlatego, że sukienka maxi już z automatu dodaje nam trochę powagi i dostojności. To nasza sylwetka i krój sukienki grają tutaj pierwsze skrzypce. Z resztą najlepiej wytłumaczyć to na przykładzie poniższego zdjęcia i mojego ciała:

Sukienka maxi

Mam figurę klepsydry. Moje wymiary to potwierdzają, bo zarówno w biuście jak i w biodrach centymetr pokazuje równe 100cm, a wcięcie w talii to 80cm. Dla takiej figury idealna sukienka maxi to ta najbardziej dopasowana, która podkreśli kształt klepsydry. A najlepiej kształt klepsydry podkreśla styl Italian Chic. Kierując się jednak tymi wytycznymi wychodzi na to, że powyższa sukienka w odniesieniu do mojej figury nie spełnia standardów Italian Chic:

  • Krój dolnej części sukni jest prosty, zamiast dopasowany (najlepsze kroje dla klepsydry to rybka i krój ołówkowy)
  • Odcięcie pod biustem przesuwa optycznie wcięcie w talii do góry, przez co z klepsydry robi się figura gruszki i tłuszczyk na brzuchu trochę się odznacza (a przecież cała filozofia Italian Chic opiera się na dążeniu do uzyskania figury klepsydry i niwelowaniu mankamentów sylwetki)

Dodajmy jeszcze do tego, że świat na Italian Chic się nie kończy, bo jest cała masa stylów, które kładą akcenty na to, co czasami chciałybyśmy ukryć. Czy idąc tym tokiem myślenia kobieta o figurze klepsydry ma rezygnować z tej konkretnej sukienki maxi, bo na brzuchu ma odrobinę tłuszczyku i przy niektórych ruchach będzie się odznaczał? Czy ma odpuścić sobie styl French Chic, który zmniejszy jej to upragnione przez inne kobiety wcięcie w talii?

Co teraz? Czyżby świat właśnie się skończył? Mamy sobie czegoś odmawiać?

Niekoniecznie! Często zapominamy o tym, że….

Nie jesteśmy idealne

I nasze wybory też nie muszą takie być! Ja zakochałam się w kopertowym dekolcie tej sukienki, który wspaniale eksponuje biust. Jej długość jest po prostu w sam raz, a z tym trochę ciężko u osób wysokich. Zawsze miałam problem, bo sukienki maxi sięgały mi do połowy łydki. Rozcięcia po bokach to praktyczny trik, który znacznie poprawia komfort poruszania się. Nie muszę skreślać tego wszystkiego tylko dlatego, że sukienka nie do końca eksponuje wszystkie moje wdzięki, bo i tak wyglądam dobrze.

Ideały nie istnieją i my o tym doskonale wiemy, ale często o tym zapominamy. Nasze drobne wady urastają do rangi kompleksów i zaburzają nam postrzeganie siebie. Najgorsze dzieje się jednak wtedy, gdy leczymy swoje kompleksy kosztem innych kobiet, którym dowalamy tylko po to, by poczuć się lepiej.

Wytykanie komuś, że ma fałdki tłuszczu nie sprawi, że nasz tłuszcz z pośladków nagle zniknie. Możemy tylko komuś zaszkodzić, budując mu kompleksy i rujnując psychikę. Jedna kobieta na tekst o grubym tyłku się obrazi, ale inna może wpaść w depresję i może się to dla niej skończyć tragicznie. Bo ktoś jej o tym powiedział, a do tej pory uważała, że jej pośladki są OK i czuła się z nimi dobrze.

O tym, jak bolesne mogą być komentarze innych przekonała się Eliza Wydrych-Strzelecka, publikując zdjęcie własnych stóp. Nawet nie chcę sobie wyobrażać ile czasu spędziła na kasowaniu hejterskich komentarzy. My, kobiety, potrafimy być bezlitosne. Zmieńmy to! Zajmijmy się sobą zamiast szukać wad u innych!

Sukienka maxi

Najważniejsze jest samopoczucie!

Nie dajmy się zwariować! Jeśli nie lubimy tej długości, nic na siłę! Ale jeśli dobrze się czujemy w sukienkach maxi, nie unikajmy ich tylko dlatego, że ktoś nam je odradzał.

Poszukajmy takiej sukienki maxi, w której będziemy wyglądać dobrze. Przede wszystkim niech będzie to taki krój, w jakim czujemy się fenomenalnie i zjawiskowo. Chciałabym, byśmy my, kobiety, wybierały to, co dla nas najlepsze. Nie dla innych, tylko dla nas.

Sukienka maxi

Trochę się nagadałam, ale sami spójrzcie. Założyłam długą, czarną sukienkę nieodpowiednią dla mojej figury i dobrałam do niej złotą biżuterię. Nadal uważam, że wyglądam w niej OK.

Niektórzy powiedzą, że taki strój nie pasuje na plażę. Część z nich dopowie, że zakładanie go w chłodny wieczór i na mokrą od deszczu plażę to czyste wariactwo. Niektórzy nawet nie przeczytają tego tekstu, ale wytkną mi, że źle dobrałam krój, bo na jednym zdjęciu odstaje mi brzuch. Część z nich zrobi to tylko dlatego, żeby się podbudować, bo ich brzuchy także do płaskich nie należą.

Ale wiecie co?

Chrzanić to!

W tym zestawieniu czuję się jak milion dolarów i nie obchodzi mnie, że ktoś uważa inaczej! Najważniejsze jest to, jak JA się czuję. Bo to dla mnie ta stylizacja jest wyjątkowa. I nie wstydziłam się spacerować tak po deptaku i robić zakupy spożywcze w Żabce.

Właśnie takiego podejścia Wam, Kobietom, życzę. Żyjmy i dajmy żyć innym ;) Ta sukienka to nie jest strzał w 10. Są sukienki maxi w których wyglądam lepiej. Ale są też i takie, w których wyglądam sto razy gorzej.

U was jest podobnie. Są sukienki, w których wyglądacie fenomenalnie, a są i takie, w których czujecie się dobrze, ale nie ma fajerwerków. Jeśli traficie na te drugie i szału nie ma, ale nie jest źle, nie skreślajcie ich.

Zapamiętajcie:

Nie ma nic złego w drobnych grzeszkach modowych.

Niech to będzie taki Wasz fast food. Od czasu do czasu, dla przyjemności.

Co mam na sobie?

  • Sukienka – Lidl
  • Kolczyki – Tesco
  • Bransoleta – nie pamiętam, ma już 15 lat ;)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.