Ta dzisiejsza młodzież…

Ciągle słyszysz narzekanie starszych ludzi na młode pokolenie. Krytykują ich wybory życiowe, plany, marzenia… Czy to z młodzieżą jest coś nie tak, czy to starsi nie potrafią zrozumieć, że młodość rządzi się swoimi prawami?

Kiedyś młodzież nie pyskowała, nie miała roszczeniowej postawy i chodziła grzecznie do kościoła. Zapewne przypominasz sobie, że słyszałeś coś podobnego w ostatnich czasach. Jeśli jesteś młodym człowiekiem, pewnie słyszysz to nieustannie – od rodziców, dziadków i ciotek.

Narzekają oni, że kiedyś było lepiej, a młodzi byli bardziej zdyscyplinowani i posłuszni. Teraz taki młody człowiek nie reprezentuje sobą żadnych wartości, bo na pewno nie chwyciłby po broń, by walczyć o Ojczyznę. Jest rozpuszczony i zepsuty, bo cały wolny czas spędza na imprezach, z nosem w telefonie, grając na komputerze. Albo – co gorsze – bierze dopalacze i lubi uczestniczyć w bójkach.

Czym to się różni od poprzednich pokoleń?

W zasadzie niczym, poza obiektem zainteresowań młodych ludzi i postępem technologicznym. Zauważmy pewną analogię.

Lata temu młodzież również miała roszczeniową postawę, bo silniejszy rościł sobie prawo do przywództwa w grupie i nikt mu nie podskakiwał. Chodził grzecznie do kościoła w niedzielę, bo tak było społecznie przyjęte i nadal sporo młodych ludzi na niedzielną mszę uczęszcza, niezależnie od tego jacy są poza murami kościoła oraz czy idą na nią z własnej woli.

Patriotyzm?

Nikt nie może stwierdzić, że młodzież nie chwyciłaby za broń w obliczu zagrożenia, bo nikt ich nie zastał w podobnej sytuacji – skoro nie można tego sprawdzić, bo nie ma stanu wojennego, nie ma sensu teoretyzować. W czasie wojny też nie każdy chwytał za broń, ale o tym się tak głośno nie mówi. Zamiast tego chwali się postawę odważnego Polaka, który nierzadko ginął głupią, niepotrzebną śmiercią za Ojczyznę, bo nie poczekał na odpowiedniejszy moment.

Imprezy?

Młodzież z dawnych czasów chodziła na potańcówki w czasie wolnym, podobnie jak dzisiejsza bierze udział w domówkach. Nie było komputerów i telefonów komórkowych, więc młodzi spędzali czas na świeżym powietrzu.

Dopalacze?

Krzyczy się o dopalaczach, a przecież kiedyś powszechnym problemem były narkotyki i alkohol. Siały równie wielkie spustoszenie w organizmach młodych ludzi i wzbudzały podobne emocje w społeczeństwie, ale wydaje mi się, że o nich zapomniano, bo o dopalaczach mówi się głośniej. Tak, jak kiedyś o narkotykach – a przecież nadal są obecne na rynku.

Bójki?

Były, są i będą. To nie jest domena konkretnych pokoleń. Zawsze było tak, że rozwiązywało się konflikty na pięści, a młody wiek nie był wyznacznikiem stosowania takich rozwiązań.

Subkultury?

Swojego czasu narzekało się głośno na subkultury typu emo – a czy nikt nie pamięta już o skinach, hipisach, punkach i anarchistach? Nagle wszyscy zapomnieli o dzieciach kwiatów, bo o emo zrobiło się głośno.

Kto ma problem z zaakceptowaniem rzeczywistości?

To takie przypadkowe przykłady, ale dobitnie pokazują, że starsi ludzie zapomnieli o swojej młodości i próbują wymusić na młodszym pokoleniu styl życia, jakiego próbowali nauczyć ich rodzice. Problem w tym, że czasy się zmieniły i nie wszystko, czego starsze pokolenie się nauczyło, zda egzamin w obecnych czasach.

Poprzez powszechny dostęp do informacji młodzież jest o wiele bardziej świadoma otaczającej jej rzeczywistości. Rodzi to konflikty, ponieważ niektóre tzw. prawdy objawione wyniesione z domu rodzinnego przez starsze pokolenie okazały się nieprawdziwe lub przestarzałe i jest to dla starszych ludzi trudne do zaakceptowania. I utrudniają młodym życie.

Przykłady?

Edukacja seksualna w polskich szkołach. Uczy się młodzież archaizmów, a po lekcji młodzi ludzie konfrontują otrzymaną wiedzę z tym, co znajduje się poza podręcznikami szkolnymi. I nagle okazuje się, że przez seks przedmałżeński nie wyskakują pryszcze na czole, a oprócz kalendarzyka istnieją prezerwatywy, pigułki antykoncepcyjne i wiele innych metod zapobiegania ciąży, a badania jasno pokazują, że skuteczniejsze są te środki, o których w szkole nie mówiono.

Innym przykładem jest wpajanie kobietom, że mają się ubierać skromnie i unikać głębokich dekoltów oraz krótkich spódniczek, bo tak ubierają się kobiety lekkich obyczajów. Idzie taka dziewczyna do sklepu, a tam same mini i głębokie dekolty, bo taka moda. Jej przyjaciółki ubierają się podobnie, jeszcze nawet nie interesują się chłopakami, ale już młoda dziewczyna ma wpajany wzorzec, że takim wyglądem PROWOKUJE mężczyzn. No, na pewno prowokuje, na pewno. Ubiera się w to, co jest modne w tym momencie. A jeśli już jest zainteresowana chłopakami i wraca po spotkaniu z jednym z nich, a w rajstopie zrobiło jej się oczko, to nie jest dziwką, tylko po prostu zahaczyła gdzieś przypadkiem.

Nigdy nie zrozumiem, skąd w starszym pokoleniu taka potrzeba krytykowania młodych ludzi. Czy jest to gorycz po zaprzepaszczonej młodości? Poczucie niesprawiedliwości? Czy winowajcą jest model, w jakim byli wychowywani? Dlaczego starsi ludzie nie potrafią pójść do przodu, tylko tkwią uparcie w swoich przekonaniach i kompletnie ignorują głos młodzieży?

 

 

Foto: Aaron Burden

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.