Trzydziestki nadają się już tylko do utylizacji

Trzydziestki… Wciąż piękne, ale już bezlitośnie oceniane przez społeczeństwo pod kątem osiągnięć i porażek. Z reguły z naciskiem na te drugie. Wyobraź sobie: Kończysz 30 lat, zdmuchujesz świeczki na torcie po sakramentalnym „sto lat”, siadacie do degustacji i…

Nagle pojawia się temat…
1. Masz dzieci

No czas najwyższy! Wszystkie ciocie, z którymi pokrewieństwa sobie nie przypominasz wzdychają z ulgą, że spełniłeś/spełniłaś swój obowiązek społeczny. Ale po krótkim poczuciu ulgi do ciotek dociera, że….

  • Masz jedno? – czemu nie parka? Przecież jedynak wyrośnie rozpieszczony, potrzeba brata/siostry żeby dziecko nie czuło się samotne
  • Masz dwójkę? – czemu nie trójka? Przecież zrobiliście już dwójkę, macie same dziewczynki, to może spróbujcie jeszcze raz, może trafi się chłopczyk
  • Masz trójkę? – świetnie Wam idzie, może by tak jeszcze jedno? Przecież tak dobrze Wam się wiedzie, jedno więcej nie powinno zrobić Wam różnicy, starsze zajmą się młodszym, dacie radę!
  • Masz czwórkę? – dzieci sobie narobiliście, jak te dzieci utrzymacie? Owszem macie pińcet plus, ale co dalej? Gdzie mieliście głowę, żeby się aż tak rozmnażać bez żadnego opamiętania?
2. Nie masz dzieci

Ciotki biorą głęboki oddech, czekając, co powiesz:

  • Chcesz dzieci… kiedyś – toż to ostatni dzwonek! Zegar tyka! Bierzcie się do roboty!
  • Nie chcesz dzieci… nigdy – wydaje Wam się! Mówicie tak, bo nie macie dzieci! Kto Wam poda szklankę wody na starość? A w ogóle co Wy możecie o życiu wiedzieć?
3. Masz pracę

Fajnie, tylko zobacz, syn cioci koleżanki koleżanki jest już managerem w wielkiej firmie informatycznej i zarabia 10 koła miesięcznie, postaraj się bardziej. Mówisz, że dodatkowo jesteś blogerem? Aha, mówisz, że da się przez internet jakoś zarobić, ale… przecież w internecie się nie zarobi, niby jak? Poza tym etat to etat, nie jakieś durne wymysły typu własna firma.

4. Nie masz pracy

30 lat i bezrobotny, jaki z Ciebie leń i nieudacznik, tylko grasz w te głupie gry i siedzisz w internecie. Jesteś jak Ferdek Kiepski! A właśnie! Zarejestrowałeś się już w pośredniaku?

5. Masz chłopaka/dziewczynę

Tyle już jesteście razem, kiedy w końcu ślub? Ale jak to nie chcecie ślubu, nie godzi się żyć bez sakramentu. Ta N. z końca ulicy też żyje ze ślubu ze swoim, wstyd mi za takich sąsiadów.

6. Masz męża/żonę

Patrz punkt 1

7. Nie masz męża/żony

Patrz punkt 2

8. Jesteś singlem

Jaki wstyd, stara panna/stary kawaler w rodzinie. Może nie interesuje Cię płeć przeciwna i masz inne preferencje? Chcesz o tym porozmawiać? W ostateczności zawsze możesz załapać się na księdza/zakonnicę, tam wszystkich biorą jak leci

9. Nie ma się do czego przyczepić

Teraz to już tylko starość, zobaczycie, za moment siwe włosy… O! Zobaczcie! M. już ma jeden! I zmarszczki, pierwsze zmarszczki już Wam się zrobiły. Mimiczne! O tu, pod oczami! Widzicie, starzy już jesteście!

Tak…

Nasze społeczeństwo jest bezlitosne

Uwielbia szufladkować i wytykać, że zawsze można lepiej/bardziej/szybciej do czegoś dojść. Zaprawdę powiadam Wam, trzydziestki – nigdy nie będziecie w oczach społeczeństwa dobre, zawsze coś im nie będzie pasowało. 30 urodziny to tylko dodatkowa okazja żeby wytknąć Wam niepowodzenia. Większość tych sytuacji jeszcze mnie nie spotkała, ale jestem świadoma, że im dłużej żyję na tym świecie tym bliżej do konfrontacji. Powyższe przykłady zaczerpnęłam z obserwacji otoczenia.

Tym, których dopiero czeka trzeci krzyżyk chcę poradzić jedno:

Przyszłe trzydziestki, nie przejmujcie się i róbcie swoje

Niech gadają. Niech im się kitrasi w majtach z zazdrości. To Wasze życie i nie musicie żyć według norm społecznych wymyślonych wiele lat temu i kultywowanych „z dziada pradziada”. Macie jedno jedyne życie i nie ma sensu tracić go dla satysfakcji kilku ciotek, których imion nie pamiętacie, a które widzicie tylko na pogrzebach i ślubach. Nie ma sensu studiować architektury jak sobie rodzice wymarzyli byście przejęli rodzinny biznes, jeśli wy marzycie o prowadzeniu małego pensjonatu w górach. Bez sensu jest robienie sobie dzieci pod presją społeczeństwa, które przy najbliższej okazji (gdy będziecie w potrzebie) wypnie się na Was i powie Wam „radźcie sobie sami, to nie nasze dzieci”.

Pięknie się mówi, że przecież zawsze można zmienić swoje życie, rzucić wszystko i zacząć od nowa.

To tylko frazesy, ponieważ życie boleśnie weryfikuje rzeczywistość

Trzydziestki nie mają łatwo. W tym wieku trudniej się przekwalifikować, bo do pracy biorą młodsze.

Mając 30 lat trudniej się studiuje, bo wiedza nie wchodzi do głowy tak, jak 10 lat temu. W wieku 30 lat wreszcie często ma się już jakieś zobowiązania i doświadczenia życiowe, które ten nowy początek utrudniają – nie pójdzie na studia matka z trójką dzieci, która pracuje na 2 zmiany w małej firmie za psie pieniądze i jeszcze mąż ma na sobie kredyt, bo kupili mieszkanie. Trudniej będzie miała także samotna matka, ponieważ nie dość, że musi związać koniec z końcem, to jeszcze musi poświęcić czas dziecku. Owszem da się zacząć życie na nowo i zmienić kwalifikacje, ale w wieku 30 lat jest o wiele trudniej niż mając lat 25. Niby tylko 5 lat różnicy. A jednak aż 5 lat. Za dużo. Trzydziestki mają przerąbane.

Jeszcze trudniej ma w życiu kobieta, bo to ona jest o dzieci nagabywana

A jeśli jest singlem z wyboru, to już całkowicie ma przegryw. Nie tylko dobija ją rodzina, nazywając ją starą panną i martwiąc się o jej zamążpójście oraz orientację seksualną. Spada także jej „wartość” na rynku singli, bo mężczyźni oglądają się za młodszymi i jędrniejszymi ciałami jej koleżanek. Pierwsze zmarszczki, kłopoty z cerą, dodatkowe kilogramy, które ciężej zrzucić – to wszystko sprawia, że utarło się powiedzenie, że kobieta po trzydziestce nadaje się już tylko do utylizacji.

To bardzo krzywdzące stwierdzenie, biorąc pod uwagę jak kobiety wspaniale realizują się zawodowo i personalnie. Trzydziestki podążają za trendem bycia fit, spędzając godzinami czas wolny na siłowni, a nie już tylko na solarium, u kosmetyczki i fryzjerki jak do tej pory. Co z tego, że skończyły 30 lat, jeśli ich ciała często wyglądają lepiej niż ciała dwudziestek i o wiele lepiej się „konserwują”?

Po części same jako kobiety jesteśmy za to odpowiedzialne

Pozwalamy sobie na zaglądanie innym w naszą prywatność. Dużą (i niechlubną) rolę odgrywają kobiety, dokładając sobie nawzajem i budując sobie wzajemnie kompleksy. Niby nie ma nic złego w trosce jednej kobiety o drugą, jednak bardzo często jest to troska wynikająca bardziej z szyderstwa niż faktycznego zmartwienia.

Można przecież powiedzieć „ta sukienka pasuje ci średnio, w tej będziesz wyglądała lepiej” niż „wyglądasz w niej grubo”. Można powiedzieć przyjaciółce, że szanujesz jej decyzję o świadomym rodzicielstwie zamiast wytykać jej, że „zegar tyka, pospiesz się”. Można powiedzieć świeżo upieczonej matce, że  ciężko zrozumieć Ci jej decyzję o cesarskim cięciu, bo popierasz poród siłami natury, zamiast wytykać jej, że „przecież ty nie urodziłaś dziecka, wyjęli je z ciebie, nie możesz nazywać się prawdziwą matką”. Można wreszcie po prostu ugryźć się w język i nie komentować – i bardzo często jest to najlepsze rozwiązanie.

Szkoda, że tak niewiele kobiet to rozumie. Ja sama nie rozumiem skąd się to bierze, ale wydaje mi się, że z zazdrości i potrzeby poczucia się lepszym. A przecież jako ta sama płeć powinnyśmy trzymać się razem! Inaczej stwierdzenie, że „kobiety po trzydziestce nadają się tylko do utylizacji” stanie się przykrym faktem. Kto będzie walczył o kobiety, jeśli one same nie będą się wspierać?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.