Uszczęśliwianie na siłę

Nikt nie lubi uszczęśliwiania na siłę. Jak na złość, otoczenie prześciga się w pomysłach, jak nam umilić życie i nie zawsze pyta się, czy ta pomoc jest potrzebna. Ludzie lubią dyktować pozostałym, jak ci mają żyć oraz obdarowywać ich problematycznymi prezentami.

Nadgorliwość gorsza od faszyzmu

To powiedzenie chyba zawsze będzie żywe. Ludzie nie rozumieją, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane i czasem bardziej można komuś zaszkodzić, niż pomóc. I mam tu na myśli nie tylko wciskanie bez konsultacji lekarskiej innym leków, o których słyszało się dobre opinie, ale też sytuacje, w których powinno wykazać się daleko idącym wyczuciem.

Zaglądanie do łóżka nowożeńcom nie jest na miejscu, a ciągłe nagabywanie ich o dziecko w sytuacji, gdy któreś z nich jest bezpłodne, to skrajna głupota – dla Ciebie to tylko nieszkodliwe „Wzięli byście się do roboty, zegar tyka. Jak teraz Nadia nie zajdzie w ciążę, to kiedy?”. Dla wspomnianej Nadii takie przygadywanie to dramat – może wpędzić ją w kompleksy, depresję, a nawet wywołać myśli samobójcze. Chcesz dobrze, ale możesz zniszczyć Nadii życie. Wszystko przez dobre chęci i brak wyczucia.

Okradanie z czasu

Kolejna zbrodnia, którą popełniamy, to planowanie sobie grafiku innych ludzi. Nie ma nic złego w pytaniu, czy ktoś Ci coś załatwi, ale jeśli stawiasz kogoś przed faktem dokonanym, mówiąc, że w środę ma iść do kina z partnerką, bo kupiłeś mu bilety, to… No sam pomyśl. Niby miły gest z Twojej strony, ale zaburzasz komuś grafik. Nie zastanawiasz się, czy obdarowanemu będzie na rękę akurat w tym terminie iść do kina.

Odwróćmy role – to Ty chcesz iść do kina z żoną, a ktoś bezczelnie wykupił Ci w tym terminie bilety na koncert. Oczywiście tylko dla Ciebie, o żonie nie pomyślał. Bilety na jedno i drugie już masz w ręce, pozostała kwestia decyzji. Wolałbyś kino, bo macie najlepsze miejsca, a jest premiera, ale z drugiej strony bilet na koncert był taki drogi… Tylko czy żona zrozumie? No i bilety do kina przepadną… Oba rozwiązania są złe, bo jeśli na koncert nie pójdziesz kolega się obrazi, a jeśli nie pójdziesz do kina będziecie mieć ciche dni z żoną. Wcale to nie jest miła sytuacja, prawda? Nie uszczęśliwiaj innych na siłę.

Kolejny kotlecik

Jesteś na diecie redukcyjnej, bo wisi nad Tobą widmo zawału i cukrzycy. Jednocześnie jesteś zmuszony iść na rodzinny obiadek. I się zaczyna – walczysz ze sobą, a mama wpycha ci na siłę kolejne dokładki na talerz i nie reaguje na Twoje protesty. Gdy skończysz jeść ocenia, że zjadłeś za dużo i ważysz tyle, co młoda orka. Dostajesz litanię na temat tego, jak powinieneś się odżywiać. Po kilku miesiącach masz ten zawał, a od mamy słyszysz, że to Twoja wina, bo o siebie nie dbałeś. A kto Ci wpychał te nieszczęsne kotlety?

Czy robiąc to samo i przyczyniając się do czyjejś śmierci nadal uważałbyś, że robisz słusznie i wpychał komuś kotleta na talerz?

Kłopotliwy prezent

Chyba każdy to kiedyś przerabiał. Prezenty, na które nie możemy sobie pozwolić, a które dostajemy od kogoś o wyższym statusie materialnym. Bardziej, niż szczęście, wywołują w nas poczucie winy, że nie potrafimy się komuś odwdzięczyć na podobnym poziomie. Pal licho, jeśli ktoś daje to z dobroci serca. Gorzej, jeśli robi to, by celowo uwiązać Cię do siebie i poprzez dług wdzięczności wykorzystywać Cię na różne sposoby. Przykład? Rodzice kupili ci mieszkanie, ale jest ono na nich przepisane. Za każdym razem, gdy robisz coś, co nie do końca im się podoba będą grozić, że Cię z niego wyrzucą. Albo (szczególnie w środowisku rolniczym) zapiszą Ci w testamencie kawałek ziemi, ale gdy przyprowadzisz do domu kogoś, kto nie przypadnie im do gustu będą Cię szantażować, że albo zerwiesz znajomość, albo oni Ci ziemię zabiorą.

A jak byś się poczuł, gdyby Twój syn zerwał z Tobą wszelkie kontakty i wyprowadził się na dobre, bo wybrałby miłość? Czy byłbyś w stanie zapomnieć o tym, że masz syna? Jak byś dalej żył?

Planowanie przyszłości

Ostatnie, ale chyba najgorsze. Co w sytuacji, jeśli rodzice zaplanowali Ci całe życie z góry? Chcą dla Ciebie jak najlepiej, ale Ty wcale nie chcesz iść na medycynę, wybrałeś sobie zupełnie inną szkołę. Chcesz zostać mechanikiem samochodowym, ale Twoi rodzice pogardzają tym pomysłem.

Albo chcesz mieszkać w mieście, ale rodzice przepisali Ci dom na wsi, a nie masz rodzeństwa, które wzięłoby od Ciebie kłopotliwy prezent. Nie wiążesz swojej przyszłości z miejscem zamieszkania, bo mieszkasz na drugim końcu Polski w dużym mieście. Jak z tego wybrnąć?

Albo jeszcze inaczej. Masz dziecko i dbasz o jego rozwój. Do tego stopnia, że nie ma ono dzieciństwa, bo jego życie kręci się od jednych zajęć dodatkowych do drugich. Chcesz, by było najlepsze w klasie, najzdolniejsze i w ogóle naj, dzięki czemu będzie miało świetlaną przyszłość. Czy jednak warto to robić za cenę dzieciństwa? Czy dziecko nie będzie Ci miało w przyszłości za złe, że zamiast wykorzystać ten czas na zabawę i zawiązać pierwsze przyjaźnie, ono siedziało na indywidualnych lekcjach gry na pianinie? A jak byś się czuł, gdyby Ciebie to spotkało?

***

Powyższe przykłady możesz uważać tylko za głupie teoretyzowanie, ale zastanów się przez chwilę, czy nie ma w tym wszystkim trochę racji. Uszczęśliwianie na siłę nigdy nie przynosi dobrych efektów. W skrajnych wypadkach niszczy ludziom życie lub je im odbiera. Nie uszczęśliwisz kogoś, jeśli nie będziesz słuchał jego prawdziwych potrzeb. Może on wcale nie potrzebuje nowego samochodu. Może po prostu potrzebuje się komuś wygadać i poznać drugi punkt widzenia w sprawie, która go dręczy? Zamiast wciskać mu telewizor po prostu go spytaj – czy czegoś mu w życiu brakuje?

 

 

Foto: Artem Bali

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.