Oficjalnie stylowo, nieoficjalnie dresy… W czym chodzić po domu?

Dresy są wygodne i luźne, ale nie zawsze korespondują z naszym stylem. Szkoda nam poświęcać lepsze ubrania na chodzenie po domu, ale brudny, powyciągany i dziurawy dres również nie prezentuje się zbyt dobrze. Co innego nosić, gdy nie czujemy się dobrze w dresach? To będzie tematem dzisiejszych rozważań.

Poczciwe dresy

Dresy są tanie, komfortowe i nie szkoda ich pobrudzić. Stanowią doskonały wybór dla osób, które cenią sobie przede wszystkim wygodę i oszczędność. Problem z dresami jest taki, że łatwo się niszczą i wyciągają. Po kilku miesiącach noszenia zamieniają się w worki z przetartymi dziurami i wypchanymi kolanami. W krótkim czasie kupujemy nowe, a oszczędność pieniędzy jest tylko pozorna.

Wszystko dlatego, że dresy przeznaczone są do uprawiania aktywności fizycznej, a nie do chodzenia po domu. Wolniej się niszczą, gdy są noszone przez godzinę przez zaledwie kilka dni w tygodniu. Kolana nie wypychają się tak szybko, gdy wykonujemy okazjonalnie przysiady i inne ćwiczenia w trakcie kucania. Zupełnie inaczej, niż podczas codziennego, wielogodzinnego noszenia i czytania książek w pozycji leżącej ze zgiętymi kolanami.

Stare i zniszczone ubrania

To drugi nasz wybór, jeśli wracamy do domu po pracy i chcemy się przebrać. Szkoda nam wyrzucić stare ubrania, które jeszcze mogą się przydać. Recykling ubraniowy w przeciętnym polskim domu wygląda następująco:

Nowe ubranie nosimy do zajechania lub do zmiany naszego rozmiaru. Gdy przytyjemy oddajemy za małe ubrania komuś bliskiemu lub sprzedajemy. Ubrania za duże nosimy jako oversize lub po domu, również do zajechania. Zajechane ubranie kończy jako szmatka.

W takich oto ubraniach najczęściej witamy listonosza, kuriera, inkasenta i wszystkich tych przypadkowych gości, których się nie spodziewamy. Dlaczego ubieramy się ładnie tylko wtedy, gdy wychodzimy z domu?

Jeśli przywiązujemy aż tak wielką uwagę do naszego wizerunku musimy być świadome, że pan listonosz może powtórzyć sąsiadom i osobom, które znamy, że stylowa dama spod siódemki w rzeczywistości jest leniwą, zaniedbaną bułą. I nasz mozolnie budowany wizerunek poszedł w diabły.

Jak nosić się stylowo, wygodnie i nie zniszczyć ubrań? Odpowiedzią na to pytanie jest… Fartuszek.

Czy fartuszek to relikt przeszłości?

Przyjęło się, że dresy i stare, zniszczone ubrania nosimy po domu, a nowe i eleganckie zakładamy, jeśli gdzieś wychodzimy. Dawniej ubrania również dzielono na te wizytowe i domowe, ale ludzie przywiązywali większą uwagę do ich stanu. Dobre materiały były trudno dostępne, a te tanie niezbyt komfortowe w noszeniu. Lepsze stroje przechodziły z pokolenia na pokolenie. Dokonywano tylko drobnych poprawek krawieckich.

My mamy ten komfort, że możemy pozwolić sobie na wybór. Ubrań w sklepach jest cała masa, a materiały wciąż powstają nowe, ponieważ producenci eksperymentują z ich składnikami bazowymi. Jeszcze niedawno gardziliśmy ubraniami, które są dziurawe lub znoszone. Dziś poszło to o krok dalej, ponieważ przestajemy zwracać uwagę na jakość tego, co kupujemy – coś się przetrze po kilku tygodniach noszenia, więc kupimy sobie nowe. A producenci materiałów i ubrań się cieszą, ponieważ sprzedaż rośnie.

Zmierzam do tego, że można mieć mniej, lepszej jakości i lepiej o to dbać, a posłuży nam przez lata. Nasze babcie zakładały fartuszki, by nie ubrudzić ubrania podczas prac codziennych. Teraz również bardzo łatwo je kupić w sklepie (i nie mam na myśli poczciwych podomek, a stylowe, urocze fartuszki).

Co więc nosić pod fartuszkiem?
Spodnie

Nie wiem jak Wy, ale mnie chodzenie po domu w dżinsach przyprawia o ciarki. Niemniej jednak są zwolenniczki dżinsów i zawsze jest to wybór jeśli chodzi o domowe ciuchy. Dżinsy są łatwo dostępne i posłużą nam przez lata, jeśli kupimy je dobrej jakości.

Lżejszą formą spodni po domu są jegginsy, tregginsy i wszelkie inne -insy. Pozwalają na większy komfort noszenia. Niektóre z nich są bardzo elastyczne, przez co jeszcze lepiej się je nosi. Ciemne wyglądają bardzo elegancko, a jasne doskonale imitują dżins. Dzięki temu możemy sobie pozwolić na nutkę komfortu i bycie stylową jednocześnie.

Najwygodniejszą i najluźniejszą opcją jeśli chodzi o domowe ubrania są legginsy. Czarne legginsy do każdej tuniki będą wyglądały dobrze, więc warto jest mieć jedną parę, jeśli preferuje się komfort nade wszystko. Wiem, że szał na legginsy już dawno minął, ale nadal uważam je za dobrą alternatywę ubrań po domu.

Zwolenniczki luźnego stylu docenią również w swojej szafie chinosy, które w ostatnich latach zrobiły w Polsce niemałą furorę. Są klasyczne, ale jednocześnie bardzo luźne i dobrze wyglądają w wielu stylizacjach. Także tych domowych ;)

Bluzki

Bluzek jest tyle rodzajów, że musimy skupić się po prostu na wygodzie – to jest najważniejsze w ubraniach, w których chcemy chodzić po domu. Odpadają więc kroje kopertowe przy zbyt dużym biuście i falbaniaste rękawy, które utrudniają codzienne funkcjonowanie. Materiał bluzek po domu musi być elastyczny lub przynajmniej ubrania powinny być luźniejsze. Krój powinien być jak najprostszy, by nie utrudniać codziennych czynności.

Jak widzicie większość bluzek nadaje się do chodzenia po domu – tuniki, luźne koszule, eleganckie bluzki o luźnym kroju, bluzki boho, hiszpanki, T-shirty… Krój i materiał grają tutaj największą rolę.

Spódniczki

W przypadku spódniczek najważniejsza jest ich długość. Najlepiej sprawdzą się tutaj spódnice o długości midi. Są wystarczająco długie, by zamaskować krzywe lub zbyt pulchne nogi, ale nie przeszkadzają w codziennych czynnościach tak, jak robią to długie spódnice maxi. Jednocześnie nie są zbyt krótkie, dzięki czemu możemy się uwalić nawet na dywanie i nikt nie zobaczy naszej bielizny.

Drugie ważne kryterium to materiał. Ołówkowe i dopasowane spódnice powinny być uszyte z rozciągliwego materiału, by zapewnić swobodę ruchu. Jeśli nie czujemy się wygodnie w ołówkowym kroju zawsze możemy postawić na krój litery A, lub prosty które są całkiem niezłe dla większości sylwetek. Wtedy możemy sobie pozwolić na sztywniejsze materiały, które nie muszą się rozciągać. Trapezowe spódniczki również będą jak najbardziej w porządku. Unikałabym jednak asymetrii, która może przeszkadzać na co dzień.

Sukienki

Sukienki zostawiłam na koniec, ponieważ uważam je za najwygodniejsze i najmniej problemowe. W końcu nie musimy się zastanawiać, czy bluzka pasuje do spódniczki lub spodni, tylko zakładamy na siebie strój w jednym kawałku.

Idealna sukienka na co dzień łączy w sobie cechy spódnic i bluzek. Już samo to, że jest sukienką, dodaje nam elegancji i szyku. I podobnie jak w przypadku spódniczek, najważniejsza jest jej długość oraz materiał. Tutaj również najlepiej sprawdzi się długość midi. Ponadto im bardziej rozciągliwa sukienka, tym wygodniejsza (wielki punkt dla sukienek z dzianiny).

Inne ważne cechy sukienki po domu to proste rękawy bez żadnych udziwnień i dobrze dobrany dekolt do wielkości biustu. Odpuściłabym sukienki zapinane od góry do dołu w guziczki, o ile nie da się ich założyć bez ich rozpinania. Idealna sukienka po domu to taka, którą zakładamy w kilka sekund i nie męczymy się w trakcie tej czynności.

***

Jak widzicie nie trzeba nosić po domu dresów i starych ubrań. Możliwości jest naprawdę sporo. I to pisałam ja – kobieta, która po domu chodzi nago.

Żartowałam!

Ale jest to kolejna opcja, którą możecie rozważyć, a o której nic nie napisałam. Nie wiem tylko co na to wspomniany wcześniej pan listonosz. Ja tam wolę moje dresy w stylu Italian chic – czyli sukienki ;)

 

 

Foto: Kira auf der Heide

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.