Lato się kończy. Zrób coś szalonego!

Jeśli ktoś by mi kiedyś powiedział, że wpadnę w windsurfing jak śliwka w kompot, to bym go wyśmiała. Nigdy mnie do tego nie ciągnęło, a jednak się stało! Może Ciebie też namówię i zrobisz coś, co jest kompletnie nie w Twoim stylu?


Zrób coś szalonego!


Ja postawiłam na windsurfing

Tak, ja – pandzia sierota, przeżyłam deskę i nawet się nie podtopiłam. Nawet utrzymałam żagielek! Jestem z siebie bardzo dumna, choć wypływałam tylko kilka godzin (byłam nad morzem 3 dni). Zanim jednak poczułam wiatr we włosach i glony morskie ocierające się o łydkę, zaliczyłam porządną rozgrzewkę.

Pokażę Ci moje przejścia z kursem windsurfingu krok po kroku.

Zanim zaczniesz musisz wbić się w piankę

windsurfing

Tak, pianka to jest całkiem niezła siłownia na dzień dobry. Bez niej pływanie nie jest takie przyjemne i ryzykujesz bliski kontakt z zimnem i glonami. Jeśli Ciebie to drugie także odrzuca, polecam Ci na tym etapie założyć też buty do wody. Będziesz po wszystkim siedzieć na plaży i próbować wypłukać z nich piasek, ale warto je mieć na nogach, bo pomagają utrzymać równowagę i zapobiegają poślizgnięciu się na desce.

Ale wróćmy do tej nieszczęsnej pianki. Nie musisz znać swojego rozmiaru, ponieważ na kursie dobiorą Ci go. Zwróć uwagę na to, czy nie jest za ciasna. Pianka sama w sobie mocno opina ciało, ale nie powinna utrudniać Ci oddychania i krępować Twojego ruchu.

Gdy już się w nią wbijesz czeka Cię kolejne trudne zadanie – zapięcie jej. Możesz poprosić kogoś by zapiął ją za Ciebie z tyłu, ale tak naprawdę nie jest to trudne zadanie. Spokojnie dasz radę sama, bo do ekspresu dowiązany jest długi sznureczek. za który ekspres pociągasz do góry. Nie zapomnij też o rzepie na karku. I o posmarowaniu się mocnym filtrem (minimum SPF 50).

Tak ubrana czekasz na instruktora pod szkołą surfingu. I czujesz się mega atrakcyjnie i szczupło w międzyczasie ;)

Masz to? To lecimy dalej!

Czas do wody… Ale nie tak szybko!

windsurfing

Na brzegu dostajesz swoją pierwszą deskę i poznajesz jej budowę. Pewnie zdziwi Cię, że deska nie ma przypiętego żagielka, ale wszystko w swoim czasie. Początki są wyjątkowo trudne, bo musisz nauczyć się balansu ciałem i utrzymywania się na desce.

windsurfing

I TO TYLKO WYDAJE SIĘ ŁATWE

Bo wcale takie nie jest. Na to zejdzie Ci spokojnie jedna lekcja, bo jak już uda Ci się stanąć na desce zaczynają się kolejne schody. Drobne kroki do przodu i do tyłu deski, obracanie się wokół własnej osi na desce, a nawet skakanie po niej. Dopiero jak to opanujesz dostaniesz upragniony żagielek ;)

Ten etap przyswoiłam najłatwiej, bo nie miałam większego problemu z balansowaniem ciałem. Gorzej był potem xD

Żagielek

windsurfing

Z nim wydawałoby się łatwiej, ale generuje on kolejne wyzwania. I to wtedy rodzi się prawdziwa frajda z surfowania! Druga lekcja to poznawanie jego budowy i zasady operowania nim. Nauczysz się go nosić, podpinać pod deskę, a potem ciągniesz go w miejsce, gdzie będziesz ćwiczyć. Poznasz też postawy, które powinnaś przyjmować surfując i nauczysz się trzymać poprawnie bom (to ten pręt przy żaglu po obu jego stronach).

Koniecznie zaplanuj drugą i trzecią lekcję w dniu, w którym będzie mniejszy wiatr (ale nie może nie być go wcale). Jeśli nie potrafisz ocenić jego siły idź na molo i zobacz jak często wywalają się na wietrze inni kursanci :D Na kursie poznajesz jednak sposoby na określenie wiatru, więc nie powinnaś mieć z tym problemu.

Wskakuj na deskę!

żagielek

Gdy już jesteś na desce są dwie opcje. Albo utrzymujesz się i podciągasz żagielek do góry za pomocą linki startowej, albo…

windsurfing

Podciągasz go i lądujesz w wodzie :D

I wcale nie żartuję. Wyciągnięcie tego dziadostwa z wody męczy okropnie, jeśli nie wypracujesz odpowiedniej postawy. Przy silnym wietrze i małej precyzji (moja 3 lekcja) jest to zadanie arcytrudne, po którym nie miałam już siły utrzymać całości i notorycznie lądowałam w wodzie. I miałam kryzys, bo windsurfing nie wybacza drobnych błędów. Jeden centymetr stopą w tą czy w tamtą to olbrzymia różnica.

Kryzys jednak pokonałam. Nic nie motywuje bardziej niż drobne porażki i widok ludzi surfujących swobodnie. Gdy już nauczyłam utrzymywać się z żagielkiem na desce przyszedł czas na…

Zawracanie

żagielek

Na to też jest odpowiednia pozycja i przy silnym wietrze jest to bardzo trudne. Na tym etapie przydatne są ćwiczenia z pierwszej lekcji – te całe spacery po desce i obracanie wokół własnej osi. To stopami obracasz deskę, a żagielek pomaga Ci to zrobić mniejszym nakładem sił.

żagielek

I to jest etap do którego doszłam

Bo na skręcanie jeszcze przyjdzie u mnie czas. Gdy będę następnym razem nad morzem wezmę kolejne lekcje. Teraz czuję, że potrzebuję popracować nad właściwą postawą i zawracaniem. Gdy to opanuję przyjdzie czas na kolejną dawkę wiedzy. Ciebie również zachęcam, bo windsurfing to czysta frajda :)

A po pływaniu…

Po pływaniu na desce musisz wydostać się z pianki. Jest to trudniejsze niż jej zakładanie, bo pod wpływem wody lekko przysysa się do ciała, a będziesz zmęczona po pływaniu.

Ale pomyśl ile kalorii spaliłaś pływając. Od razu robi Ci się lepiej i masz ochotę na jeszcze więcej ;)

***

Lekcje windsurfingu brałam w Jastarni w Surf Szkoła. Jeśli zachęciłam Ciędo windsurfingu i chcesz skorzystać z tego ośrodka szkoleniowego pytaj o Artura. Ma dużo cierpliwości i aż 15 lat doświadczenia w tym sporcie.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Justyna

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.